Radiowe impresje
(felieton)
Są takie rocznice, o których trzeba mówić możliwie najczęściej. W lutym urodziny obchodziła instytucja, w której zaszczytne miejsce zajmuje najwspanialszy z teatrów - teatr wyobraźni. Polskie Radio skończyło właśnie 85 lat.
Bezcenne są chwile, kiedy wieczorami, w domowym zaciszu, z filiżanką gorącej herbaty, siadam przy stole i wsłuchuję się w to, co przygotowało dla mnie Polskie Radio. Poświęcam mu wiele uwagi, a ono - jak żadne inne - ogromną atencją darzy słowo mówione. Głosowe umiejętności redaktorów zdradzają świetne przygotowanie nawet do krótkiego wejścia na antenę, ujawniają warsztat najszlachetniejszej próby. A cóż dopiero mówić o radiowym teatrze, w którym występuje plejada aktorów, najwybitniejszych magików słowa?
Teatr Polskiego Radia jest dla mnie kwintesencją dźwiękowych ideałów. Swoją działalność rozpoczął "Warszawianką" Stanisława Wyspiańskiego w adaptacji Alojzego Kaszyna - był to listopad roku 1925. Spektakl wyemitowano na żywo, słowu towarzyszyła odgrywana na fortepianie melodia i inne dźwięki, przemarsz piechoty oddano na przykład pocieraniem szczotki ryżowej o meble. Z czasem, wraz z realizacją kolejnych projektów, doskonalono sztukę dźwiękowej iluzji, wprowadzano większą liczbę mikrofonów, aktorów, wykorzystywano coraz to nowe efekty akustyczne.1
Współcześnie ogromną rolę w realizowaniu całości teatralnego radiowego przedsięwzięcia odgrywa komputer, mimo to radio nie traci na swojej magii - wręcz przeciwnie. Słuchowiska i powieści regularnie emitowane na antenie są technicznym majstersztykiem, obcowanie z nimi wyostrza zmysły, uwrażliwia wyobraźnię, uruchamia jej najcenniejsze pokłady. Te adresowane do dzieci, spełniające funkcję dobranocki lub serwowane częściej przy okazji świąt, przyciągają do radioodbiorników również rzesze dorosłych. Nawet fabuła dobrze nam znanych historii, opowiedziana na nowo, zyskuje inne oblicze. Słuchowiska dla dzieci stanowią adaptacje najpopularniejszych tradycyjnych bajek oraz zupełnie nowych historii. Różnorodnością - i tematyczną, i w zakresie wykonania - charakteryzują się również słuchowiska dla dorosłych. Teatr jednego aktora z przejmującą, ascetyczną muzyką przeplata się ze spektaklami w wykonaniu całych zespołów, a adaptacje klasycznych dzieł literatury występują na przemian ze specjalnymi spektaklami premierowymi o niedawno powstałych scenariuszach (przykładem jest choćby rewelacyjna przedwigilijna "Makatka" z Danutą Stenką).
Wielkimi powieściami radiowymi są "Matysiakowie" i "W Jezioranach". Perypetie rodziny mieszkającej przy ulicy Dobrej w Warszawie cieszą się popularnością niezmiennie od 1956 roku, a historia przekroczyła już imponującą liczbę dwóch tysięcy siedmiuset wyemitowanych odcinków. Matysiakowie są prototypem normalnej polskiej rodziny. Stanisława Grotowska, reżyserka powieści, w rozmowie z Krystyną Lubelską powiedziała: "Tydzień w tydzień pan Jerzy Janicki z panią Dżennet Połtorzycką pisali świeże odcinki, w których odbijało się samo życie, aktorzy, odtwarzający postacie, dodawali jeszcze coś od siebie, z własnych doświadczeń. Matysiakowie to zwyczajna rodzina, nie dzieje się tam nic wielkiego ani skandalicznego. Szczerze przejmują się tym, co dzieje się w kraju, komentują, przeżywają. Przydarzają się im rozwody, problemy z dziećmi, czasem zdarza się dramat w postaci choroby i śmierci, ale są i historie radosne (...) - tak to się wszystko plecie."2
"W Jezioranach" to powieść-opozycja wobec rozgrywających się w mieście "Matysiaków". Młodsza od swej "siostry" o cztery lata (istnieje od 1960 roku), przedstawia środowisko wiejskie, perypetie rodziny Jabłońskich i sąsiadów. Zawsze, gdy słucham kolejnych jej odcinków, fascynuje mnie język, na którym zasadzają się dialogi bohaterów. Przysłowia, powiedzenia oddające "ludową mądrość" postaci, wyszukana kombinacja potocyzmów i gwary, czasami wręcz słownikowa nonszalancja - wszystko to układa się w ekspresyjną i godną uwagi całość. Jeśli ktoś nie zna powieści radiowych, zapewniam: te dwie są lepsze od wszystkich telenowel razem wziętych, ba!, może nawet nie wypada porównywać...
Ale teatr w Polskim Radiu to jeszcze - oprócz słuchowisk i spektakli - cenne dyskusje. Często do studiów radiowych zapraszani są aktorzy, teoretycy teatru, reżyserzy, którzy opowiadają o swoich przedsięwzięciach i przemyśleniach związanych z uprawianą profesją. Niezwykle ciekawą audycją są emitowane na żywo spotkania Andrzeja Matula z aktorami i publicznością Teatru Kamienica w Warszawie (powstałego w marcu ubiegłego roku z inicjatywy Emiliana Kamińskiego). Każdemu spotkaniu towarzyszy jakiś temat przewodni - na przykład w sierpniu ubiegłego roku było nim Powstanie Warszawskie. Rozmowa taka pełna jest anegdot i wartościowych refleksji, stanowi też okazję do zaprezentowania umiejętności aktorów (dających się namówić do śpiewania na żywo piosenek).
Bezcenne są więc chwile, kiedy wieczorami, w domowym zaciszu, można oddać się przyjemności słuchania. Polskie Radio rozwija wyobraźnię i poszerza horyzonty. Jest wyspą prawdziwej kultury słowa na oceanie medialnej kakofonii, doskonałego radiowego rzemiosła, wysmakowanego żartu. Istniejąc od 85 lat, kształtuje gusty następnych pokoleń, kroczy z duchem czasu - dostojnie i z elegancją. I, co ważne, w dorosłym potrafi obudzić dziecko. Zdarza się bowiem, że słuchacz ma wrażenie, iż wszystko, co właśnie słyszy, dzieje się na żywo i naprawdę...
Marta Wąsik
Teatralia Wrocław
13 marca 2010
1 http://www.polskieradio.pl/teatr/historia
2 "Kochałam Matysiaków", wywiad Krystyny Lubelskiej ze Stanisławą Grochowską, "Polityka", nr 51/52, 19-26 grudnia 2009, s. 155.