Między nami (absurdalnymi) facetami

Absurd albo się "rozumie", albo odczuwa. Albo rozkłada się go z dziką radością na czynniki pierwsze za pomocą skomplikowanej aparatury zwanej racjonalizmem, albo śmiech przeplata się płaczem - bo nie wiadomo, co ze sobą począć. A jaki jest ten wyhodowany pod dachem niepozornego budynku przy ul. Gzymsików? Czym go przyszpilić, jak ugryźć? Radziłabym jak najszybciej, bo on też ma swoje kły, którymi podgryza już w chwilę po wyciemnieniu świateł.

Na żadne efekty specjalne nie ma tu miejsca - dosłownie i w przenośni, bo przestrzeń Teatru KTO tego wieczoru zdołała pomieścić zaledwie i aż czterech aktorów, stolik, krzesło i opowieść, rozrastającą się do niebotycznych rozmiarów, tak, by opleść publiczność od pierwszych rzędów aż po brzegi. Początkowo podszywa się ona pod zwyczajny dialog dwóch mężczyzn; przypuszczam, że tak dla mnie, jak i dla większości osób bywających często w teatrach, ten moment jest podświadomym sygnałem do rozluźnienia. Mimowolnie w głowie włącza się też światełko z napisem "budowanie postaci scenicznych". Rozluźnienie, rzecz jasna, dlatego że wiem już, czego mogę się spodziewać, a bynajmniej nie z powodu miłości do znanych (aż nadto) metod.

Święci tego tygodnia. Ironia TEATR KTO Kraków

"Święci tego tygodnia. Ironia"
fot. T. T. Panek

Tym razem jednak niespodzianka - popadnięcie w znużenie, objawiające się leniwym śledzeniem, jak to (przewidywalna do bólu) gra aktora X ożywić ma postać Y, skutecznie uniemożliwia już sam sposób bycia mężczyzn na scenie. Zatem ani Stanisławski, ani postdramatyczne praktyki. Choć do tych ostatnich chyba bliżej aktorom występującym w przedstawieniu "Święci tego tygodnia. Ironia". Odniosłam wrażenie, że wykonawcy przykładają największą wagę do odpowiedniej atmosfery. I znowu łatwiej wyjaśnić to przez negację - nie chodzi ani o bezpośrednie interakcje z publicznością (choć, owszem, aktorom zdarza się puścić oko do widza), ani też o udowodnienie, że między nimi a widownią istnieje niewidzialna czwarta ściana. Jacek Buczyński, Maciej Małysa, Paweł Rybak oraz Maciej Słota zachowują się bardzo swobodnie, w ich grze jest coś lekkiego, niewymuszonego, ale i profesjonalnego zarazem, co właśnie cechuje ten szczególny rodzaj scenicznego bycia, kiedy widać, że samym aktorom gra daje wiele satysfakcji. A to z kolei przekłada się na nastroje oglądających.

Święci tego tygodnia. Ironia TEATR KTO Kraków

"Święci tego tygodnia. Ironia"
fot. T. T. Panek

Intryguje sam tytuł spektaklu, pojawia się pytanie, co zatem należy uczynić, by zostać tytułowym "świętym tego tygodnia"? Ani reżyser, ani aktorzy nie podsuwają pod nos prostej odpowiedzi, ale chwileczkę... Ci ostatni uśmiechają się jakby ironicznie, a na twarzach mają wypisane: "Zostać świętym tego tygodnia? Nic prostszego! Wystarczy tylko nie zwariować". Sumiennie wykonywać swoje codzienne obowiązki - niezależnie, czy będzie to przekładanie niezapisanych kartek z lewej strony biurka na prawą do południa i na odwrót po południu, czy też myślenie na akord. Stary, dobry absurd (skądinąd znany z wcześniejszej realizacji Krzysztofa Niedźwiedzkiego, czyli "Atramentu dla leworęcznych") przyprowadził resztę familii - pocieszne, małe absurdziki (jak zagadka: skąd się wzięły kremówki w łazience?) po absurdziska cięższego kalibru (a do takich zalicza się historyjka o połknięciu bębna pralki, w której prano właśnie wspomniane kremówki).

Przedstawienie zdecydowanie obowiązkowe dla wielbicieli absurdalnego humoru i kameralnego teatru, bez wielkich nazwisk, ale bynajmniej nie z małym potencjałem. A czy spodoba się przeciętnemu widzowi z ulicy? Najlepiej niech sprawdzi sam, bo KTO go tam wie...

Agnieszka Dziedzic
Teatralia Kraków
30 czerwca 2010

Teatr KTO w Krakowie
"Święci tego tygodnia. Ironia"
tekst i reżyseria: Krzysztof Niedźwiedzki
muzyka: Jerzy Zając
obsada: Jacek Buczyński, Maciej Małysa, Paweł Rybak, Maciej Słota
premiera: 14 maja 2010 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP