Chleb i tragedia... co je łączy?

"Święta rodzina?" to hasło przewodnie tegorocznego Festiwalu BLISCY NIEZNAJOMI. Bohaterem plakatu trzeciej już edycji Europejskich Spotkań Teatralnych jest chleb. Towarzysz każdego stołu rodzinnego, niezwykły w swej powszedniości. Jest on jednak dotkliwie pocięty, wręcz poharatany, a jego kawałki rozpryskane na wszystkie strony.

Staje się on swoistym synonimem rodziny. Rodziny poranionej, chorej i takiej, w której szczęście jest już tylko wspomnieniem. Festiwal rozpoczął się 8 kwietnia 2010 roku w czwartek. Z siedmiu spektakli odbyły się trzy i festiwal zakończono przedwcześnie z powodu żałoby narodowej. Zginęły nagle najważniejsze osoby w Polsce... W obliczu tragedii o takim wymiarze ludzie się jednoczą. Chleb w pewnym sensie również jednoczy.

W ich żyłach tli się jeszcze życie...

W czwartek Teatrul Naţional Timişoara z Rumunii zaprezentował sztukę włoskiego dramatopisarza Fausto Paravidino. "Choroba rodziny M" to studium nad rodziną z problemami. Jej członkowie poruszają się po niestabilnym gruncie porozumienia. Niby martwi za życia, a raczej z obumarłymi niektórymi tkankami, bo w ich żyłach krew jeszcze płynie. Ojciec Luigi żyjący we własnym świecie, dwie córki i syn. Marta przejmująca rolę matki, opiekuje się całą rodziną; gotuje, sprząta, przewija ojca, jest silna i ma już tego wszystkiego dosyć. Młodsza Maria mniej przejmuje się ojcem i domem, jest niewdzięczna wobec siostry, miewa romanse, aborcje na sumieniu i dwóch adoratorów. Brat Gianni, który widzi problemy - zaczyna mówić o nich głośno i nazywać je po imieniu. Adoratorzy Marii: jej narzeczony Fulvio i podkochujący się w niej Fabrizio. Sześcioro ludzi. Na pozór normalnych, ale samotnych. Komunikacja sprawia im trudność, a jednak próbują rozmawiać.

Choroba rodziny M TEATRUL NATIONAL TIMISOARA Rumunia

"Choroba rodziny M"
Teatrul Naţional Timişoara (Rumunia)

Postaci poruszają się między drzewami i po czerwonej ziemi. Scenografia jest bardzo konkretna i bardzo dobrze wykonana. Podłoga jest usłana jakby płatkami czerwonej kory. Po stronie prawej znajduje się domena psotnego, chorego umysłowo ojca. Łóżko, w którym spędza większość czasu. Po prawej stół, przy którym grają swoje role członkowie rodziny M. Przestrzeń jest znakomicie zagospodarowana. W głębi są drzewa, telewizor, wanna i wszędzie te niepokojąco czerwone płaty.

Pochwalić należy również muzykę, chwilami za głośną, ale być może to było zamierzone. Aktorzy bardzo dobrze zagrali, a na szczególną uwagę zasługuje postać Marty. Jednak spektakl zdawał się być za długi, w kilku momentach spodziewano się końca sztuki, który nie nadchodził. Reżyser Radu Afrim rok temu zaprezentował spektakl "Plastelina". W tym roku, podobnie jak w poprzednim, wykonał kawał dobrej roboty.

Wilczek STATNE DIVADLO KOSICE Słowacja

"Wilczek"
Štátne Divadlo Košice (Słowacja)

Genialny Sigariew

W zeszłym roku na deskach Teatru Polskiego w drugiej edycji EST prezentowano wspomnianą "Plastelinę" tego niezwykłego dramaturga. Był to jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy, spektakl edycji "Wykluczeni". W tym roku "Wilczek" Sigariewa również silnie zaznacza się na tle pozostałych spektakli. Reżyser Joanna Zdrada przeniosła na deski teatru dramat, który jest w istocie tragikomiczną historią. Śmiejemy się przez łzy i płaczemy w śmiechu. Młoda kobieta zostaje matką dziewczynki. Dziecka, którego wcale nie chciała. Rzekomo ojcem jest Puszkin, jak podaje, ale możemy domyślać się jej bujnego pożycia seksualnego. Dziewczynka dorasta u boku nieprzygotowanej do roli matki kobiety, która w gruncie rzeczy kocha na swój sposób. Bardziej wychowuje ją babcia, a po jej śmierci ciotka. Matka pojawia się co jakiś czas. Nie jest dla niej problemem znikać na kilka dni, miesięcy, lat... Z dziewczynki formuje się człowiek zdeformowany. Nieprzystosowany społecznie do życia, dziki. Dziecko nie powinno żebrać o miłość matki. Tę miłość otrzymuje od poczęcia. Bezinteresowną, bezgraniczną i oddaną. A co, jeśli jej zabraknie? Sigariew temat delikatny nakreśla w sposób umiejętny i wyważony. O rzeczach trudnych potrafi mówić żartem. Spektakl utrzymuje właściwą sobie ciągłość. Nie ma żadnych luk w ukazaniu przebiegu życia od porodu przez kolejne zdarzenia. Nawet niekonieczne zdają się być fotografie wyświetlane na ścianie. Scenografia jest adekwatnie dobrana. Dużym atutem tej sztuki jest gra na akordeonie wygrywana między kolejnymi aktami. Piękną muzykę wykonywała na żywo Iveta Šoltésová. Aktorstwo bez zarzutu, a najlepiej wypadła matka. Bezapelacyjnie grała pierwsze skrzypce w tym przedstawieniu.

Strach, niepokój, paraliż

Falk Richter jest zarówno autorem, jak i reżyserem sztuki "Stan wyjątkowy". Współpracuje obecnie ze znanym w Europie teatrem Schaubühne. Teatr ten rekomenduje spektakle nowoczesne. Takim też jest wyżej wspomniany "Stan wyjątkowy". Trzy postacie: matka, ojciec i syn. Żyją w zamkniętym osiedlu, a raczej w klatce, w strzeżonej przestrzeni, gdzie ściany mają oczy szeroko otwarte. Tyle, że w tym z założenia bezpiecznym miejscu odczuwają oni strach. Boją się i zaszczuwają siebie nawzajem. Mówią o zaufaniu, ale sobie nie ufają. Mówią, że kochają, ale tego nie wiadomo do końca. Mówią, że za murami byłoby gorzej, ale przyzwyczaili się już do swojego paraliżującego strachu, żyjąc na uwięzi. Boją się nawet siebie nawzajem. Oskarżają syna, żona podejrzewa męża, mąż popada w obłęd, syn nienawidzi ojca. Ciąg przyczynowo-skutkowy i krąg się zamyka.

Stan wyjątkowy SCHAUBUHNE BERLIN Niemcy

"Stan wyjątkowy"
Schaubühne Berlin (Niemcy)

Postaci mają w sobie wiele dynamiki, czego nie można powiedzieć o przestrzeni. Rozgrywająca się akcja jest zabójczo statyczna. Na scenografię składa się kilka połączonych, jasnych kanap, czarne, błyszczące ściany, telewizor, alkohol jako katalizator akcji i potłuczone szkło. Wszystko. Rozmawiają... Jak w poprzednich sztukach i tym razem najlepiej wypadła Bibiana Beglau w roli żony i matki. Przypadek? Czy może kobiety królują w sztukach, w których domeną jest rodzina?

No właśnie - rodzina. Czy święta? Być może święta. Tyle, że brudy trzeba prać w obrębie domu. Po co wykraczać poza własne rodzinne smrodki. Trzy spektakle wystarczyły, by częściowo odpowiedzieć na stawiane przez twórców pytania. Jako że historia lubi się powtarzać, w tym roku Radu Afrim i Wasilij Sigariew ponownie królowali na deskach Teatru Polskiego. Chleb, zawsze obecny przy wspólnym stole, jest niemym głosem rodziny i łączy jej członków. Tak samo łączą tragedie. Nasze, małe rodzinne i te duże, narodowe. Ludzie są wtedy razem, ponad podziałami.

Patrycja Kowalczyk
Teatralia Poznań
13 kwietnia 2010

Teatrul Naţional Timişoara (Rumunia)
Fausto Paravidino
"Choroba rodziny M"
przekład: Alice Georgescu
reżyseria i dźwięk: Radu Afrim
scenografia: Velica Panduru
światła: Lucian Mogą
tłumaczenie: Radosław Biniarz
obsada:
Claudia Ieremia, Mălina Manovici, Colin Buzoianu, Eugen Jebeleanu, Victor Manovici, Ion Rizea
premiera: 17 kwietnia 2008 r.

Štátne Divadlo Košice (Słowacja)
Wasilij Sigariew
"Wilczek"
przekład: Eva Maliti-Fraňová
reżyseria: Joanna Zdrada
dramaturg: Martin Gazdík
scenografia: Miroslav Kráž
muzyka: Marián Čekovský
kostiumy: Annamaria Kósa
tłumaczenie: Joanna Zdrada
obsada:
Adriana Ballová, źuba Blaškovičová, Ivana Feníková, Katarína Horňáková, Adriana Krúpová, Dana Košická, Judita Viciánová, Peter Cibula, Jozef Úradník
Iveta Šoltésová (akordeon)
premiera: 12 lutego 2010 r.

Schaubühne Berlin (Niemcy)
Falk Richter
"Stan wyjątkowy"

reżyseria: Falk Richter
scenariusz: Jan Pappelbaum
muzyka: Paul Lemp
kostiumy: Almut Eppinger
projekcje video: Jörg Felden
reżyseria świateł: Erich Schneider
tłumaczenie: Agata Kochanowska
obsada:
Bibiana Beglau, Bruno Cathomas, Vincent Redetzki
premiera: 6 listopada 2007 r.

III Europejskie Spotkania Teatralne BLISCY NIEZNAJOMI, "Święta rodzina?", Teatr Polski w Poznaniu, 8-11 kwietnia 2010 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP