zwykła czcionka większa czcionka drukuj
szukaj

Niech żyje starość!

Esther Vilar konsekwentnie i z wielkim zaangażowaniem namawia starych do swoistego buntu. Przekonuje, że prawo do rebelii nie przysługuje jedynie młodym. Totalne urynkowienie życia chce wykorzystać jako narzędzie do walki z kultem młodości. Po przeczytaniu jej książki chciałoby się zawołać "Starzy górą!".

"Czy jest coś bardziej przyjemnego niż starość otoczona młodością, która chce się czegoś nauczyć?" Zawarta w słowach Cycerona pochwała szacunku młodych względem starszych należy już, niestety do przeszłości. Przynajmniej jeżeli chodzi o kulturę Zachodu, w której starzy wykluczani są ze społeczeństwa, natomiast kultywowane jest wszystko, co związane z młodością bądź jej przedłużaniem. Odmładzanie to hasło numer jeden wszelkich kampanii reklamowych, a ukrywanie siwizny i usuwanie zmarszczek to jedne z łagodniejszych postaci zbiorowego szału do odejmowania sobie lat.

Nie mogę napisać, że rozumiem, co czują starsi ludzie, których piękno jest nieustannie kwestionowane. Co czują ci, którym odbiera się prawa do szeregu czynności - poczynając od prozaicznych, codziennych, a skończywszy na, wydawałoby się, niezbywalnych - jak prawo do życia. Wiem jednak, co to znaczy presja społeczna. A dzisiejsze społeczeństwo mówi ludziom starym kategoryczne nie. Starości odebrano możliwość stanowienia o sobie, kwestionuje się również godność i wartość ludzi w - jak to się zwykło ładnie mówić - jesieni życia.

Starość jest piękna. Manifest przeciwko kultowi młodości ESTHER VILAR

Wojnę takiemu rozumieniu starości wypowiedziała Esther Vilar manifestem zatytułowanym "Starość jest piękna". Autorka rozpoczyna od bezlitosnego ataku na młode pokolenie. Litania oskarżeń pod ich adresem to lektura bolesna dla młodego czytelnika. Trudno mi było przez nią przebrnąć, bo czasem ze wstydem łapałam się na powielaniu schematów myślowych, ale i na ignorancji, ponieważ nad wieloma z poruszanych problemów w ogóle się wcześniej nie zastanawiałam. Innymi słowy autorka przeprowadza skuteczny atak - wyrzuca współczesnej cywilizacji jej błędy w stosunku do osób starszych. Pozbawianie niezależności, odzieranie z poczucia godności, wykolejanie z działalności zawodowej, kwestionowanie urody, odbieranie prawa do otwartego mówienia o śmierci, to tylko krople w morzu niewygodnych kwestii poruszanych przez autorkę w jej akcie obrony starych.

Esther Vilar bardzo chciałaby, aby wreszcie rzeczy nazywane były po imieniu, tzn. starzy nazywani starymi ludźmi, tak po prostu. Kontynuując swój wywód z oskarżycielki zmienia w afirmantkę. Stary od zaraz ma oznaczać: dumny, zintegrowany, żywotny, bez winy, niezależny, wiedzący, uczciwy i odpowiedzialny! Pisarka wskazuje na konieczność zmiany nawyków myślowych, pragnie, aby sformułowanie "starość jest piękna" nie było jedynie frazesem. Vilar nie pozostaje tylko przy pustych stwierdzeniach, pragnie przejść do czynów. Proponuje cały szereg możliwości, form oddziaływania, a wręcz narzędzi nacisku grupy starszych względem młodego pokolenia. Pisze o kilku rodzajach władzy - władzy konsumenckiej, czasu wolnego, włądzy wyborczej i testamentu, po kolei wyłuszczając, w jaki sposób owe narzędzia mogą być wykorzystane do przywrócenia godności generacji starych.

Vilar napisała swój manifest w 1980 roku i ani trochę się od tego czasu nie zestarzał. A może dla mnie, jako polskiego czytelnika, realia zachodniego świata, o których pisze Vilar, dopiero teraz stały się możliwe do zrozumienia.

Maria Marchewicz
Teatralia Śląsk
23 kwietnia 2010

Esther Vilar
"Starość jest piękna. Manifest przeciwko kultowi młodości"
przekład: Bożena Intrator
Agencja Dramatu i Teatru, Warszawa 2008.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP