zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Rodzynek w cieście zaginął

Do repertuaru Teatru Dramatycznego w Białymstoku dołączyła sztuka znanego, francuskiego dramaturga Erica Emanuela-Schmitta. Kilka miesięcy temu byliśmy świadkami jego "Małych zbrodni małżeńskich" w reżyserii Piotra Dąbrowskiego, a obecnie na deskach białostockiego teatru możemy oglądać "Tektonikę uczuć". Próby wyreżyserowania spektaklu podjęła się Julia Wernio, która stworzyła w miarę spójny, ciekawy obrazek.

Przenieść Schmitta na scenę jest dosyć trudno z tego względu, że jest to pisarz intrygujący niczym batmanowski Pan-układanka. O ile Pan-układanka szukał antidotum na Batmana, o tyle Schmitt ciągle szuka antidotum do badań ludzkich emocji. Jest niepodważalnie rzeźbiarzem słów, psychologiem penetrującym ludzkie wnętrza. Charakteryzuje go epatowanie bogatymi sentencjami, pięknymi metaforami. Schmitt przyzwyczaja nas do lekkiego i przyjemnego patosu, czym delikatnie pieści naszą wrażliwość intelektualno-emocjonalną. Każdy z bohaterów Schmitta jest indywidualnością, jednostką rozbudowaną wewnętrznie, ciekawą psychologicznie. Przed aktorami stało bardzo trudne zadanie przeniesienia na scenę całej palety emocji bohaterów. Postaci w "Tektonice uczuć" próbują zdefiniować własne potrzeby, poznać istotę własnych uczuć i odczuć.

Tektonika uczuć TEATR DRAMATYCZNY IM. A. WĘGIERKI Białystok

"Tektonika uczuć"
fot. D. Klepadło

Akcja dzieje się w Paryżu. Spektakl zaczyna się sceną miłosnego splotu kochających się gołąbków w średnim wieku. Diane (Maria Pakulnis) i Richard (Piotr Dąbrowski) szepczą czułe słówka i zaczynają grę na zasadzie "co by było, gdyby". Karty rozdaje Diane, która jest kobietą wyrachowaną, surowo konserwatywną w uczuciach, a jednocześnie bardzo słabą, rozbitą wewnętrznie, niepotrafiącą się przyznać, jak bardzo potrzebuje miłości. Od samego początku między małżonkami wyczuwalny jest dystans, pewna sztuczna nić, która zaczyna pękać. Do tego "sielskiego" grona małżonków dołącza matka Diane - Starsza Pani Pommeray (świetna kreacja aktorska Alicji Telatyckiej), która jest pewną odskocznią, miłą przerwą pomiędzy nudnym dialogiem małżonków. Ociepla całą relację. Jak każda starsza kobieta, Pani Pommeray widzi adoratora w każdym mężczyźnie. Obecność Richarda sprawia, że uaktualnia się w niej potrzeba kokieterii. Kobieta odpowiednio się ubiera, wymienia z zięciem zalotne spojrzenia.

Tektonika uczuć TEATR DRAMATYCZNY IM. A. WĘGIERKI Białystok

"Tektonika uczuć"
fot. D. Klepadło

W pewnym momencie dochodzi do stagnacji, rutyny, bezwzględnego constansu. Diane chce przerwać nieprawdziwą, pozbawioną uczuć relację łączącą ją z mężem. Utarte wzory zapewnień o wzajemnej miłości nie wystarczają. Potrzeba dowodów, gestów podtrzymujących gasnące uczucie. Diane zadaje pytania o stałość emocji w związku, dlatego też postanawia poddać w wątpliwość uczucia męża. Kobiecie-politykowi znane są wszelkie kodeksy, reguły prawne, konstytucje, których siłą rzeczy nie da się wpisać w ramy idealnego małżeńskiego pożycia. Nie ma instrukcji na udany związek. Padają pytania, czy to paradoksalnie miłość prowadzi do rozpadu związku? Można kochać za bardzo, kochać w trosce o bezpieczeństwo partnera i kochając, uczyć się rezygnować ze związku. Czy po latach człowiek ciągle odbiera miłość małżeńską tak samo, czy po prostu godzi się na pewien regulamin, sam przez się narzucony. Tym samym człowiek nie kocha, tylko przyzwyczaja się do biernego kochania, statystowania w miłości.

Diane poddaje próbie wiarygodność uczuć męża. Wynajmuje parę prostytutek: Rodicę Nicolescou (cudowna Aleksandra Maj) i Elinę (Katarzynę Mikiewicz), które odgrywają rolę matki i córki. Rodica jest charyzmatyczna, żywa, zdecydowana i konsekwentna. Kobieta z krwi i kości, która wie, czego chce. Która godzi się na sytuację, w jakiej się znajduje. Flagowa aktorka Teatru Dramatycznego w Białymstoku - Aleksandra Maj, zaprezentowała żywe, ciekawe oblicze kobiety lekkich obyczajów. Rodica, którą zobaczyłem na scenie była zdecydowana, kiczowata i zabawna, czyli w zupełności taka, jaką sobie wyobrażałem po lekturze Schmitta. Przeciwieństwem Rodici była Elina. Kasia Mikiewicz jak zwykle skromna, a tym samym trochę bezbarwna, niewyraźna. Elina - krucha, subtelna, delikatna dziewczyna, która nie pasuje do świata, w którym przebywa. Przewodnika odnajduje w Rodice, która niczym burdelmama wprowadza ją w ciemny świat ulicy.

Tektonika uczuć TEATR DRAMATYCZNY IM. A. WĘGIERKI Białystok

"Tektonika uczuć"
fot. D. Klepadło

Diane chce, aby Elina rozkochała w sobie Richarda. Wrażliwa dziewczyna, cytując poezję znanego francuskiego poety, podbija sesje Richarda. Ten nieświadomy zaczyna kochać prostytutkę... Podobną historię już nam kiedyś serwowano m.in. w filmie "Pretty Women". Teatr (dzięki Bogu) ma to do siebie, że ekspresja jest bardziej wyrazista, że aktorzy wciągają widza, wchłaniają, zapraszają do swojego świata. A widzowie chcą być statystami, traktować bohaterów jak własnych sąsiadów. Tym samym skorzystałem z zaproszenia burdelmamy Rodici - Aleksandry Maj, Starszej Pani Pommeray - Alicji Telatyckiej i Diane - Marii Pakulnis. A rodzynek w tym cieście zaginął!

Piotr Dąbrowski nie sprawdził się w roli amanta. Aktor był monotonny, neurotyczny, momentami nudny. Początkowe kwestie, które miały brzmieć z jajem, przysłowiową "ikrą", brzmiały niczym syczenie much w roju. Miałem przykre wrażenie, że Dąbrowski nie wie, czy jest już Richardem, czy ciągle Piotrem Dąbrowskim. Aktor wypowiadał swoje kwestie, jakby był pod wpływem alkoholu, zachowywał się jak cwaniaczek pod sklepem całodobowym. O ile Dąbrowski stworzył cudowną kreację McMurphy'ego w "Locie nad kukułczym gniazdem", o tyle w "Tektonice uczuć" był nużący i sztuczny. Nie przekonał mnie. Nie uwierzyłem Richardowi i nie poznałem go.

Z kolei Maria Pakulnis bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. O ile w scenach początkowych była dosyć bezbarwna, to w momentach, kiedy emocje powinny górować nad bohaterką - czułem dreszcze. Moment apogeum bólu Diane był przerażający. Kiedy krzyczała na matkę, kiedy wyznała Richardowi prawdę o tym, że stał się ofiarą losu - miałem wrażenie, że tę kobietę naprawdę przeszywa ból wewnętrzny. Współczułem jej. Czułem, że bohaterka rzeczywiście straciła kontrolę nad własnym światem, zgubiła się. Dopiero teraz poczuła się naprawdę samotna. Diane kontynuuowałą rozpoczętą grę, a wewnątrz pragnęłą powrotu do tego, co było. Za późno...

Tektonika uczuć TEATR DRAMATYCZNY IM. A. WĘGIERKI Białystok

"Tektonika uczuć"
fot. D. Klepadło

Spektakl toczył się na małej scenie, co sprzyjało atmosferze pewnego poczucia intymności. Za scenografię odpowiedzialna była Elżbieta Wernio. Prezentowany obrazek stawał się bliższy widzom w momentach, kiedy bohaterowie schodzili ze sceny, np. podczas rozmowy telefonicznej Richarda z Diane (Dąbrowski zszedł ze sceny). Ciekawy był też pomysł zaaranżowania przestrzeni ulicy, co poniekąd sprzyjało pokazaniu francuskiego splinu, np. w momencie, kiedy Rodica wyznała prawdę Richardowi o Elinie. Na uwagę zasługuje również stylizacja Rodici. Aleksandra Maj wyglądała na rasową, typową prostytutkę. Kusa spódniczka, obcasy i błyskotki, a do tego ostry makijaż. Super!

Scena była podzielona dwuwarstwowo: na pierwszym planie mieszkanie Diane i Pani Pommeray, a w tle, za kanapą - stancja, którą wynajmowała lokatorom Diane. W przerwach między kolejnymi scenami słyszeć się dało piosenkę "Santa Maria del bluen ayre" zespołu Gotan Project. Za muzykę w spektaklu odpowiadała Julia Wacławik-Dąbrowska, która także pełniła rolę asystenta reżysera.

Teatr w teatrze, gra pozorów - to trochę definiuje białostocką "Tektonikę uczuć". I Diane, i Richard próbowali znaleźć definicję miłości. Każdy z poznanych bohaterów szukał bliskości. Wszystkie postaci próbowały w gruncie rzeczy odnaleźć i poznać własną tożsamość.

Nie chcę wartościować, czy warto, czy nie warto. Poszedłem, bo uwielbiam Schmitta. I nie żałuję!

Dawid Klepadło
Teatralia Białystok
7 lipca 2010

Teatr Dramatyczny im. A. Węgierki w Białymstoku
Eric Emmanuel Schmitt
"Tektonika uczuć"
przekład: Barbara Grzegorzewska
reżyseria: Julia Wernio
asystent reżysera: Julia Wacławik-Dąbrowska
scenografia: Elżbieta Wernio
opracowanie muzyczne: Julia Wacławik-Dąbrowska
obsada: Piotr Dąbrowski, Aleksandra Maj, Katarzyna Mikiewicz, Maria Pakulnis, Alicja Telatycka
premiera: 6 marca 2010 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP