Miasto

Patrzymy na miasto.
Ogarniamy ten widok z lotu nocnego ptaka szybującego wysoko po niebie. W naszym szerokim polu widzenia miasto jawi się jako olbrzymie stworzenie. A może jak jakaś zbiorowość powstała ze splątania kilku żywych organizmów. Niezliczone naczynia krwionośne, rozciągając się aż po krańce tego niezdefiniowanego ciała, umożliwiają obieg krwi i nieustannie odtwarzają komórki. Wysyłają nowe informacje, odprowadzają stare. Wysyłają nowe materiały, odprowadzają stare. Wysyłają nowe sprzeczności, odprowadzają stare.1 Pierwszy nalot na Tokio miał miejsce 24 listopada 1944 roku. Bombardowanie Japonii wykonywano w dzień z dużych wysokości bombami burzącymi, klasyczne naloty miast japońskich okazały się mało skuteczne.

Ciało pulsuje światłami w rytmie tętna, wije się, jego temperatura wzrasta. Zbliża się północ, więc minął już szczyt jego aktywności, lecz utrzymuje się z niesłabnącą energią. Rozlega się basso continuo jednostajnego, monotonnego, lecz brzemiennego przeczuciem pomruku miasta. W styczniu 1945 roku, gdy dowódcą bombowców B-29 został Curtiss LE MAY, rozpoczęto naloty nocą z mniejszych wysokości bombami zapalającymi z niewielkimi bombami burzącymi, co dało zaskakująco dobre efekty w niszczeniu lekkich, łatwopalnych budynków miast japońskich.

Nasz wzrok wyławia miejsce, w którym jest skupisko świateł, i koncentruje się na nim. Spokojnie obniża się ku temu punktowi. Morze barwnych neonów. To tak zwana dzielnica handlowo-rozrywkowa. Ogromne cyfrowe ekrany przymocowane do ścian budynków ucichną z wybiciem północy, lecz głośniki u wejść sklepów będą dalej niewzruszenie wybijały tony hip-hopu z przesadnie podkręconymi basami. Salon gier z tłumem młodych ludzi. Hałaśliwe elektroniczne dźwięki. Nocą z dziewiątego na dziesiątego marca 1945 roku 334 bombowce zrzuciły 1800 ton bomb na Tokio. Zginęło około 100 000 osób, a 40 000 zostało rannych. Całkowitemu spaleniu uległo 267 000 budynków na powierzchni 40 kilometrów. 23 maja 1945 roku 520 samolotów zniszczyło 13,5 kilometrów Tokio, 25 maja 1945 roku 502 samoloty ponawiają nalot na Tokio - zrzucono 3000 ton bomb, wypalono 43 kilometry miasta.

Tokyo Story KAKUYA OHASHI

"Tokyo Story"

To opis współczesnego Tokio, stworzony przez Murakamiego na pierwszych stronach powieści "Po zmierzchu", przeplatany z suchym, beznamiętnym opisem nalotów bombowych B29 na stolicę Japonii. To doskonałe zderzenie dwóch spojrzeń, z których jedno zawiera w sobie drugie. Tokio jest dziś odrodzonym miastem, ale nie jest miastem, które zapomniało.

Kakuya Ohashi opowiada o swoim mieście na swój sposób - tancerza eksperymentatora. Opierając się na butoh, łączy to, co tak charakterystyczne dla dzisiejszej Japonii i dzisiejszego Tokio: pierwiastek czysto wschodni, orientalny z silnymi wpływami zachodnioeuropejskimi. Fuzja tych dwóch elementów przynosi rozmaite kulturowo-społeczne następstwa. Jak może wyglądać człowiek na stałe wtłoczony pomiędzy? Kim jest? Jak czuje się w tej niejednolitej formie? Czy nie jest przypadkiem zagubiony?

O zagubionym człowieku i nieodnalezionym mieście opowiada Kakuya Ohashi wraz ze swoimi tancerzami w przedstawieniu "Tokyo Story". Robi to z wyczuciem i znawstwem.

Japonia-Polska

Japoński hip-hopowiec i muzyka Chopina. Tokijski muzyk i tancerz Kentaro stworzył spektakl do utworów kompozytora z Żelazowej Woli. Brzmi dziwnie i nieco niepokojąco, prawda? Mniej dziwne i niepokojące stanie się, jeśli zastanowimy się nad dwoma kwestiami. Pierwszą z nich jest miłość Japończyków do Chopina. Osoby związane z jego muzyką - pianistki grające utwory kompozytora, a przy tym znające i Polskę, i Japonię, tłumacząc to uczucie, wypowiadają między innymi takie słowa: "Japończycy kochają rzeczy doskonałe, skończone, a sztuka Chopina jest doskonała. Uważam, że nie ma i nie było lepszego kompozytora muzyki fortepianowej" (Kayo Nishimizu). Inny powód podaje Ikuko Endo, opowiadając anegdotę: "Chopin grał kiedyś we Francji w pewnym salonie. Po koncercie podeszła do niego jakaś hrabina i chciała się dowiedzieć, co to jest za dziwny nastrój, któremu ona ulega, słuchając jego muzyki. Chopin miał jej odpowiedzieć, że to się tylko da wyrazić po polsku słowem żal. Po japońsku nie ma dokładnego odpowiednika. (...) Myślę, że jedynie Polacy i Japończycy wiedzą, co to jest żal."

Drugą istotną kwestię pokazuje nam Kentaro w swoim "Even If The Sounds Stop, See You Someday" - niezależnie od tego, jaka jest nasza narodowość, w jakim miejscu na świecie żyjemy, wszyscy jesteśmy w gruncie rzeczy tacy sami. Mamy te same problemy, w podobny sposób odbieramy rzeczywistość. Ten uniwersalny przekaz zdecydowanie zyskuje dzięki niebanalnej, nietypowej otoczce stworzonej przez artystę.

Kaja Owczarczyk
Teatralia Warszawa
7 października 2010

1 Haruki Murakami, Po zmierzchu, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2007. Pozostałe cytaty pochodzą również z tego wydania.

Kakuya Ohashi
"Tokyo Story"
choreografia: Kakuya Ohashi
tancerze: Masazumi Minaki, Naoko Maeda, Shiori Tada, Akino Miyao, Masahito Karakama
muzyka: Yow Funahashi
kostiumy: Rocca Works
światło: Kiyotoshi Endo
dźwięk: Kyoko Yamada

Kentaro
"Even If The Sounds Stop, See You Someday"
choreografia: Kentaro
muzyka: Fryderyk Chopin

9. Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego Ciało / Umysł, Warszawa 23 września - 2 października 2010 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP