Tango idei

O Mrożku napisano i powiedziano niemal wszystko. Do wnikliwych komentarzy i analiz trudno dorzucić coś nowego, ale może wcale nie o to chodzi. Obecna pora roku skłania do podróżowania wstecz, powracania do ludzi, dat, które coś zmieniły. Więc wracamy, cofamy się myślami do roku 1964, kiedy to 34-letni Sławomir Mrożek publikuje "Tango" w miesięczniku "Dialog".

Debiut teatralny Mrożka miał miejsce wcześniej, bo w 1958 roku także na łamach "Dialogu". Adam Tarn, ówczesny redaktor naczelny pisma szybko poznał się na talencie młodego dramatopisarza, ogłaszając kolejne sztuki Mrożka. Trzeba jednak przyznać, że dopiero publikacja "Tanga" w listopadowym numerze 1964 roku ukazała w całej krasie talent Mrożka.

Premiera "Tanga" w 1965 roku na deskach Teatru Współczesnego w reżyserii Erwina Axera tylko to potwierdziła. Podobno od premiery "Wesela" nie było w Polsce sztuki, która wzbudziła równie jednogłośny aplauz1. Jan Kott pisał, że Witkacy przyszedł za wcześnie, Gombrowicz jest obok, Mrożek pierwszy przyszedł w samą porę i w dodatku tak umiejętnie posłużył się formą mieszczańskiego dramatu. Jest to oczywiście dramat na opak - mamy przecież do czynienia z niezwykłym wręcz bałaganem i odwróceniem ról.

Sławomir Mrożek

Sławomir Mrożek

Z łatwością odnajdujemy w "Tangu" pokłosie gombrowiczowskiej dialektyki form i witkacowskie rewolucje. W ten utwór bardzo wyraźnie wpisane jest podsumowanie doświadczeń polskiej awangardy. Każda z postaci jest zbudowana na bazie stereotypu, motywy ich postępowania są bardzo czytelne. Jedyną niewiadomą jest Edek, którego obecność rozsadza stosunki panujące w tym dziwnym mieszkaniu. Ścierają się tu dwa pokolenia, dwa odmienne sposoby widzenia świata.

Pierwsza scena ukazuje Eugenię - leciwą damę, Edka i Eugeniusza grających w karty. Gra nie trwa na tyle długo, żeby Eugeniusz mógł przyswoić sobie kod, jakim posługują się Edek i Eugenia, ponieważ całą zabawę przerywa pojawienie się Artura. Od razu zmienia się charakter stosunków pomiędzy postaciami, ujawniają się rodzinne relacje. Wszystkie postacie sprawiają Arturowi pewien kłopot, ale ma nad nimi władzę. Przychodzi, rozkazuje, wymierza kary za, jak się można domyślić, niewykonane zadania. Babcia Eugenia zostaje wysłana na katafalk, a wuj Eugeniusz musi założyć na głowę ptasią klatkę bez dna. Artur łaknie porządku, "buntuje się przed buntem". Stomil - niepoprawny artysta oraz Eleonora zafascynowana witalnością Edka należą do pokolenia, które łamało utarte schematy zachowań. Artur przeciwstawia się całkowitemu rozprężeniu norm, dlatego też szuka sposobu na sformalizowanie rodzinnych więzów. Wtrąca się w osobiste sprawy matki, poucza ojca. Stosuje wobec wszystkich nakazowe metody wychowawcze. Stąd wypływa chęć małżeństwa z Alą, które nie jest wynikiem namiętności, lecz właśnie pragnieniem konwencji. Wszystkie zabiegi Artura są zogniskowane wokół przywrócenia norm w społeczności pozbawionej wszelkich zasad.

Życie tego domu jest podporządkowane nieustannej prowokacji artystycznej, która uległa degeneracji, bo niczemu już nie służy.

Tango TEATR WSPÓŁCZESNY Warszawa

"Tango"
Teatr Współczesny w Warszawie
reż. Maciej Englert

"Tango" porusza także kwestię przemian powstałych w polskim życiu społecznym po zaprowadzeniu socjalizmu. Jak pisze Tadeusz Nyczek2, Mrożek dostrzegł w konsekwencjach dwudziestowiecznej awangardy artystycznej i ustroju PRL-u podobieństwa strukturalne. Awangarda odrzucała tradycję, wprowadzając na jej miejsce antytradycję opartą na pragnieniu nowości oraz zmian. Socjalizm także chciał być "nowy", a co za tym idzie lepszy od poprzednich ustrojów. Uosobieniem nowego porządku w "Tangu" jest Edek, który niepostrzeżenie wślizgnął się do tego domu.

Wróćmy jeszcze do Artura, pragnącego zaprowadzić ład za pomocą aktu rytualnego, który ma zarazem znaczenie symboliczne i dosłowne. Artur oświadcza się więc Ali, które jest dzieckiem nowych czasów. Ala żyje z prądem, nie ma w niej potrzeby kontestacji czy jakiejś rozbudowanej dyskusji ze światem. Do pomysłu ślubu podchodzi dość sceptycznie, ale w końcu się zgadza. Małżeństwo z Alą jest bardzo ważną częścią naprawczego planu Artura, ponieważ ma stanowić próbę oddania pierwotnej idei związku dwojga osób. Eleonora i Stomil w oczach swojego syna wypaczyli małżeństwo, hołdując wolności absolutnej: Edek sypia z Eleonorą nie ponosząc żadnych konsekwencji. Niestety ślub nie dochodzi do skutku. Być może przez niedojrzałość Artura, który chciał być zbawcą świata, lecz nie stanął na wysokości zadania. Odtwarzanie dawno minionej rzeczywistości z jej kodeksem norm i zachowań nie sprawdza się w teraźniejszości. W ogóle działaniom Artura i Eugeniusza towarzyszy bardzo duża doza umowności: aparat fotograficzny od dawna nie działa, ubrania w jakie wciśnięto poszczególnych członków rodziny są pełne moli. Forma przeszłości uwiera, krępuje wszystkich oprócz Eugeniusza, dla którego jest to powrót do młodości. Artur zdaje sobie sprawę ze sztuczności i nieefektywności swoich zabiegów.

Zaczyna się poszukiwanie kolejnego sposobu na uporządkowanie świata znajdującego się na wyciągnięcie ręku. Artur mówi: "Nikt stąd nie wyjdzie, póki nie znajdziemy idei". Najbardziej zaskakujące jest to, że do pomocy angażuje Edka pełniącego funkcję strażnika. Edek proponuje ideę postępu, ale Artur ją odrzuca, nie zdając sobie sprawy z tego, że lekceważy coś, co zawładnie rzeczywistością. Punktem zwrotnym jest niespodziewana śmierć Eugenii. W świat zabawy, eksperymentu, negacji wkracza coś bezspornego, niepodlegającego dyskusji. Objawienie się śmierci wywołuje w Arturze pragnienie władzy obejmującej nie tylko sferę życia, ale także śmierci. Obwołuje się dyktatorem. Jak każdy tego typu władca potrzebuje siły, którą znajduje oczywiście w Edku. I znowu się nie udaje. Tym razem z powodu Ali. Pierwszą ofiarą nowego władcy miał być Eugeniusz, ale na drodze do wykonania wyroku staje niedoszła żona Artura. Zdradziła go z Edkiem, a tego Artur nie potrafi już znieść. Szuka rewolweru, by raz na zawsze rozprawić się z Edkiem, czyli "z tym plugawym symptomem naszych czasów". Wygrywa Edek - jest szybszy i silniejszy. Brutalny mord komentuje słowami: "Myślał dobrze, ale był zbyt nerwowy. Taki się nie uchowa".

Tango TEATR NARODOWY Warszawa

"Tango"
Teatr Narodowy w Warszawie
reż. Jerzy Jarocki

Finał sztuki wydaje się nieuchronny. Edek prosi do tańca Eugeniusza, dla którego liczą się sztywne i - co najważniejsze - konsekwentne reguły rządzące społeczeństwem. Edek te sztywne zasady na pewno wprowadzi i nie będzie łatwo przed nimi uciec.

"Tango" pokazuje mechanizmy przejmowania kontroli nad daną rzeczywistością. Mrożek napisał tę sztukę we Włoszech, zaraz po swoim wyjeździe z Polski. Sztukę można traktować jako ostrzeżenie przed fascynacjami, które mogą przerodzić się w karykaturę swoich pierwotnych założeń. Z perspektywy czasu jesteśmy w stanie stwierdzić, że zarówno rewolucja sowiecka, jak i liberalne awangardy zawiodły pokładane w nich nadzieje.

Sztuka jest nasycona różnymi treściami, ale pozostaje wciąż opowieścią o konflikcie pokoleń, o potrzebie idei oraz o zmienności. I wciąż nosi w sobie znamiona aktualności, choć na pierwszy rzut oka wydaje się tak mocno sprzężona z czasem w jakim powstała. Potwierdza to premiera "Tanga" w reżyserii Jerzego Jarockiego w Teatrze Narodowym. Jarocki nie po raz pierwszy sięga do tego tekstu. Zrobił to już wcześniej, ale tym razem mierzy się z Mrożkowym widzeniem świata w dobie tzw. ponowoczesności. Warto zobaczyć.

Marzena Izenberg
Teatralia Warszawa
9 stycznia 2010

1 Jan Błoński, "Tango" i dramaturgia modeli, "Dialog" 1980, nr 7.

2 Tadeusz Nyczek, Tańcząc tango [w:] Sławomir Mrożek, Tango, Warszawa 2002.

Bibliografia:
Błoński J., "Tango" i dramaturgia modeli [w:] "Dialog" 1980, nr 7.
Mrożek S., Tango, Warszawa 2002.
Nyczek T., Tańcząc tango [w:] Sławomir Mrożek, Tango, Warszawa 2002.
Sugiera M., Dramaturgia Sławomira Mrożka, Kraków 1996.

45. rocznica druku "Tanga" Mrożka w "Dialogu" - 1 listopada 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP