zwykła czcionka większa czcionka drukuj
szukaj

Opowieść o człowieku z krwi i kości

Nie zdziwcie się, jeśli wybierając się na spektakl Pawła Łysaka w Teatrze Polskim w Bydgoszczy, wylądujecie na ślubie Williama i Kate. Tak jest, początek bydgoskiej premiery "Opery za trzy grosze" Bertolta Brechta przywodzi na myśl ślub stulecia.

Opera za trzy gorsze TEATR POLSKI IM. H. KONIECZKI Bydgoszcz

Aktorzy rozdają widzom chorągiewki z flagą brytyjską, a na wielkim ekranie wyświetlane są zdjęcia z uroczystości. Tym samym mamy do czynienia z podwójnym przeniesieniem historii w czasie: pierwszego dokonał już sam Brecht, zaczerpnąwszy z liczącej dwieście lat angielskiej "Opery żebraczej" Johna Gaya - satyry na rodzący się "krwiożerczy" kapitalizm; drugiego - dyrektor bydgoskiego teatru i reżyser przedstawienia - Paweł Łysak. Wskutek zabiegu zastosowanego przez Pawła Łysaka, zamiast koronacji królowej Wiktorii, mamy w tle parę młodą: Księcia Williama i Kate Middleton machających w stronę wiwatujących poddanych. Łysak kontynuuje tradycję i tak jak Brecht przenosi akcję w czasy jemu współczesne.

Opera za trzy gorsze TEATR POLSKI IM. H. KONIECZKI Bydgoszcz

W bydgoskiej realizacji "Opery..." nie dokonano żadnej ingerencji w tekst sztuki, a zabiegi aktualizacyjne polegają na wspomnianym już przeniesieniu tła. O tym, że mamy do czynienia ze współczesnymi gangsterami, prostytutkami itp. przekonują nas kostiumy i scenografia Pawła Wodzińskiego. Trafnie wyrażają bowiem charakter i role poszczególnych bohaterów. Tak jest z Mackiem Majchrem - gangsterem-hedonistą, dbającym tylko o zaspokojenie własnych zachcianek; początkowo zahukaną Polly Peachum, paradującą w pierwszej części spektaklu w różowym dresie i z foliową torbą w dłoni, a w drugiej już wyzwoloną, w typowo kobiecych fatałaszkach; kochanką Mackiego - Lucy, wystylizowaną na kobietę żądną luksusu. Kwestia powierzchowności i wywierania odpowiedniego wrażenia na odbiorcy przy pomocy stroju i zewnętrznego wyglądu stanowi ważny element spektaklu, będąc przedmiotem wykładu, który już na początku historii prezentuje król przemysłu żebraczego - JJ Peachum. Podczas szkolenia nowego członka swojego zespołu, Peachum przedstawia filozofię tego procederu przy pomocy haseł z logo światowego potentata rynku napojów gazowanych. Pan Peachum rozprawia się łatwo z Mackiem, niechcianym kandydatem na zięcia, który za jego sprawą zostaje skazany na karę śmierci. Gangster, cudownie ocalony od śmierci przez królową, staje się symbolem walki z okrutnym kapitalizmem. Urasta do rangi duchowego przywódcy tłumu, który w bydgoskiej inscenizacji ma przypominać demonstranta z ulic dzisiejszego Londynu czy innych europejskich stolic, przez które przetaczają się fale protestów wywołane kryzysem gospodarczym.

Opera za trzy gorsze TEATR POLSKI IM. H. KONIECZKI Bydgoszcz

Jednak gdy zastanawiam się nad wszystkimi tymi zabiegami aktualizacyjnymi, dochodzę do wniosku, że być może jest tak, jak w programie do przedstawienia pisze Michał Tabaczyński - aktualizacja "Opery za trzy grosze" to duże ryzyko: "Aktualizacja sceniczna tej akurat sztuki jest wyjątkowo niewdzięczna, skoro sama sztuka jest aktualizacją opery o dwieście lat starszej. Może potwierdzać to oczywiście fakt, że ludzka natura nie zmieniła się przynajmniej od tych niemal trzech stuleci. Jednak oglądać dziś "Operę..." jako sztukę o "niezmiennej naturze ludzkiej" to strata czasu." A warto ją oglądać, zdaniem Tabaczyńskiego, bo "cała jest opowieścią o człowieku z krwi i kości".

I ta myśl ma, moim zdaniem, zastosowanie w stosunku do przedstawienia Pawła Łysaka. W całym tym zamieszaniu na scenie, zgiełku zdarzeń i postaci, pośród songów, których odbiór utrudniało niewyraźne wykonanie, pozostała mi właśnie pełnokrwistość bohaterów. Szczególnie pozytywnymi bohaterkami tego przedstawienia są dla mnie dwie aktorki: Magdalena Łaska w roli Polly i Marta Nieradkiewicz jako Lucy. Ta pierwsza wyróżnia się na tle pozostałych przede wszystkim umiejętnościami wokalnymi i świetnym wykonaniem songów, druga - zresztą jedna z moich ulubionych aktorek bydgoskiego teatru - odciska na postaci niepowtarzalne piętno swojej osobowości. Razem z Karoliną Adamczyk, w roli prostytutki Jenny, są dla mnie najjaśniejszymi punktami tego przedstawienia. Są chwile, kiedy naprawdę warto dać się porwać śpiewanym przez nie songom i świetnej grze orkiestry Michała Dobrzyńskiego.

Ostatecznie przedstawienie pozostawia jednak pewne uczucie niedosytu, być może zupełnie zamierzone. Nie mamy bowiem pewności, co w tej inscenizacji jest na serio, a co z przymrużeniem oka, i może właśnie tak widz powinien to potraktować.

Stella Winnicka
Teatralia Bydgoszcz
6 grudnia 2011

Teatr Polski im. Hieronima Konieczki (Bydgoszcz)
Bertolt Brecht, Kurt Weill
"Opera za trzy gorsze"
("Die Dreigroschenoper")
przekład: Jacek S. Buras
reżyseria: Paweł Łysak
scenografia i kostiumy: Paweł Wodziński
kierownictwo muzyczne: Michał Dobrzyński
kierownictwo wokalne: Agnieszka Sowa
dramaturgia: Paweł Sztarbowski
choreografia: Zbigniew Szymczyk
reżyseria świateł: Robert Łosicki
projekcje wideo: Wojciech Zamiara
asystent reżysera: Anna Włodarska
obsada: Karolina Adamczyk, Michał Czachor, Mieczysław Franaszek, Paweł Gilewski, Mirosław Guzowski, Michał Jarmicki, Marian Jaskulski, Magdalena Łaska, Mateusz Łasowski, Alicja Mozga, Marta Nieradkiewicz, Roland Nowak, Jerzy Pożarowski, Małgorzata Trofimiuk, Jakub Ulewicz, Małgorzata Witkowska, Marcin Zawodziński, Piotr Żurawski
Orkiestra pod dyrekcją Michała Dobrzyńskiego w składzie:
Magdalena Sikorska (flet)
Szymon Łukowski, Izabela Król (saksofony)
Krzysztof Marlewski, Mariusz Skotnicki (trąbki)
Adam Piórek (puzon)
Kacper Chabrowski (akordeon)
Monika Zarębska (fortepian)
Paweł Tomaszewski (gitara hawajska)
Agnieszka Balewska (fagot)
Magdalena Kozber (wiolonczela)
Radosław Manthey (kontrabas)
Grzegorz Sikorski (perkusja)
premiera: 24 września 2011 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP