zwykła czcionka większa czcionka drukuj
szukaj

Szwoleżerowie przeszarżowani?

W nowym spektaklu Jana Klaty, wystawionym na deskach bydgoskiego teatru, dzieje się dużo, głośno i szybko. Nasuwa się pytanie, co z tego zgiełku zostaje, gdy opadnie kurz?

Niestety mniej niż się spodziewałam. Apetyt rozbudziły wypowiedzi reżysera z przedpremierowej konferencji prasowej. Temperaturę wokół wydarzenia podniósł też sam autor tekstu - Artur Pałyga, sugerując, że mocną stroną przedstawienia będzie głęboka analiza psychologiczna postaci dokonana na podstawie rozmów z prawdziwymi żużlowcami. Ostatecznie na scenie widać potencjał, ale mam wrażenie, że głębi brak.

Szwoleżerowie TEATR POLSKI IM. H. KONIECZKI Bydgoszcz

Być może problem tkwi w samym tekście. Tytułowi "szwoleżerowie" to trzej żużlowcy: początkujący - Krzyś Młody (Piotr Żurawski), zawodnik u szczytu sławy czyli Maciej Miszczu (Mateusz Łasowski) i powracający na tor po kontuzji - Łukasz Złamany (Michał Czachor). Mamy też dwóch byłych zawodników: Prezesa klubu-inwalidę, który wygłasza nieznośne tyrady przyprawiające o mdłości i nawiedzonego Fryzjera szukającego łączności z zaświatami.

Język, jakim posługują się bohaterowie, rozmowy, jakie prowadzą (między sobą, z psycholożką Jolantą czy ze swoimi kobietami) powoduje, że widz nieuchronnie zmierza do jednego wniosku - żużlowcy to prymitywni idioci! Postacie byłych sportowców są natomiast wręcz karykaturalne. Nie jestem pewna, czy o taki efekt chodziło. Przedpremierowe wypowiedzi Artura Pałygi przepełnione były szacunkiem dla sportowców, ich pasji i poświęcenia. Nie wiem też, czy udało się pokazać wysoką samoświadomość zawodników uprawiających ten sport, o której tak wiele autor mówił. Zakładam więc, że nie zamierzał on przyczyniać się do utrwalania stereotypu żużlowca-półgłówka i jego kobiety-głupiutkiej blondynki, które w społeczeństwie są i tak wystarczająco silne.

Szwoleżerowie TEATR POLSKI IM. H. KONIECZKI Bydgoszcz

Zenon Butkiewicz napisał w materiale prasowym do spektaklu, że "stereotyp absolwenta zawodówki, umiejącego tylko odkręcać do końca gaz, odszedł w zapomnienie". Nie jestem jednak pewna, czy dzięki temu przedstawieniu ten stereotyp się oddala...

Wydaje mi się, że ostateczny efekt nieco rozminął się z deklarowanym przesłaniem. Sprawy mają się lepiej, jeśli spojrzeć na sztukę przez pryzmat zapowiedzi twórców, ale... no właśnie. Czy autor jest po to, żeby tłumaczyć odbiorcom swoje dzieło? Mam wrażenie, że przeciętny widz, który nie miał okazji wysłuchać zapowiedzi, gubi się w chaosie świata wyreżyserowanego przez Klatę.

Zaczęłam od tekstu i języka, ale postacie również nie spełniły moich oczekiwań. Wydaje się, że będzie ciekawie: dostajemy pełen przegląd bohaterów, w różnym wieku i z różnym bagażem doświadczeń. Wszystkie postacie, choć fikcyjne, inspirowane są prawdziwymi historiami. Jako osoba, która o tym sporcie nie wie właściwie nic, oczekiwałam, że dowiem się czegoś o świecie żużla, o zawodnikach, ich motywacjach, lękach, pasji. Dużo ciekawsze okazały się natomiast postacie kobiece. Bardzo zabawna jest Marta Nieradkiewicz w roli Izabeli Polującej - młodej poetki zafascynowanej żużlem do tego stopnia, że zaczyna pisać o nim wiersze. Interesująca jest też postać Sandry Karmiącej grana przez Martę Ścisłowicz. To młoda matka, żona mistrza żużlowego, która co prawda nie zawsze rozumie ten sport, za to jest żywym dowodem na to, że kobiety są żużlowcom nieodzowne.

Szwoleżerowie TEATR POLSKI IM. H. KONIECZKI Bydgoszcz

Rzeczywistość "Szwoleżerów" zgodnie z deklaracjami jest rzeczywistością na tyle przetworzoną, że trudno doszukiwać się tu prawdy o samym żużlu czy znanych zawodnikach. Jan Klata mówił o zamiarze stworzenia kolejnego spektaklu o Polsce, tym razem pokazanej poprzez filtr społeczności żużlowej. Żużel miał być rodzajem metafory polskości - poprzez wysokie stężenie ryzyka symbolizować typowo polskie podejście do życia, być idealnym punktem wyjścia do stworzenia spektaklu uniwersalnego. Powstać miało przedstawienie dla każdego, także dla widza, który nie wie nawet, w którą stronę skręcają żużlowcy - temat nie mógł być potraktowany ani zbyt głęboko, ani zbyt płytko, co wydaje mi się niebezpieczną pułapką.

Klata postanowił opowiedzieć o żużlu, bo jak sam powiedział: "jest to świat specyficznego języka i emocji, które odbijają się na życiu zawodników". Z rozmysłem wybrał na miejsce premiery właśnie Bydgoszcz. To miasto o silnych tradycjach żużlowych, tutaj na żużel się po prostu chodzi. Reżyser miał prawo oczekiwać, że historia trafi na podatny grunt i zaserwował nam spektakl "wysokiego napięcia" z dużą dawką wyładowań, dodatkowo wzmocnionych przez grupę muzyków grających na żywo, czyli Polish Hammers. Zespół rzeczywiście emanuje fajną energią, a muzyka dobrze komponuje się z tematem. Problem w tym, że przesłanie całości jest nie do końca czytelne.

Poprzedni spektakl Klaty wystawiony w Bydgoszczy - "Witaj/Żegnaj" Suzan-Lori Parks, w swojej energii dość podobny, był jednym wielkim teledyskiem. Mam nadzieję, że przy okazji kolejnej wizyty reżysera w Bydgoszczy powstanie coś bardziej refleksyjnego. W końcu kto powiedział, że tragedie greckie i epopeje narodowe można grać tylko Krakowie?

Stella Winnicka
Teatralia Bydgoszcz
15 grudnia 2011

Teatr Polski im. Hieronima Konieczki (Bydgoszcz)
Artur Pałyga
"Szwoleżerowie"
reżyseria: Jan Klata
scenografia, kostiumy: Mirek Kaczmarek
muzyka: Maciej Szymborski, Sławek Szudrowicz
reżyseria światła: Justyna Łagowska
konsultacje choreograficzne: Maćko Prusak, Aneta Jankowska
asystent reżysera: Anna Włodarska
muzyka grana na żywo: Błażej Gawliński, Sławek Szudrowicz, Maciej Szymborski, Kuba Ziołek
obsada: Karolina Adamczyk, Dominika Biernat, Michał Czachor, Mirosław Guzowski, Marta Nieradkiewicz, Roland Nowak, Mateusz Łasowski, Marta Ścisłowicz, Małgorzata Witkowska, Piotr Żurawski
prapremiera: 29 lipca 2011 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP