Teatr na DSW - odsłona druga

W dniu drugim festiwalu teatru alternatywnego napięcie wzrastało systematycznie. Zaczęło się od spokojnego, statycznego spektaklu Teatru KTO, by przez spektakl Teatru Kana dojść do teatralnych fajerwerków w wykonaniu Teatru A Part.

Zwierzenia wujaszka Loni, czyli "Ostatnia godzina"
Teatr KTO w swoim spektaklu zaprezentował ostatnią godzinę z życia Lwa Tołstoja. Monodram utworzono na podstawie "Listów", "Spowiedzi" i "Dziennika", a w główną rolę wcielił się Piotr Kubowicz.

Ostatnia godzina TEATR KTO Kraków

"Ostatnia godzina"

Jak przebiega ta "Ostatnia godzina"? Na pewno spokojnie, bez rozdzierania szat i żałobnych jęków. W towarzystwie zegara wiszącego spokojnie nad sceną, Lew Tołstoj opowiada swoją historię, wracając do lat dzieciństwa, do grzeszków młodości, bądź wyrzucając Bogu pewne rzeczy; na przykład to, że nie istnieje. Niekiedy ten monolog przechodzi w śpiew, niekiedy włącza się chór żałobnic. W każdym jednak wypadku nie jest to monolog ukorzonego grzesznika z wielkim Bogiem - już raczej spotkanie dwóch dżentelmenów, gdzie jeden z nich milczy. Tołstoj nie wyrzuca, nie zawodzi, nie boi się śmierci ani Bożego majestatu. On po prostu mówi, z pogodnym obliczem i równie pogodnym sercem, zwracając się momentami do Boga, którego przecież nie ma.

Kameralny i oszczędny to spektakl. Za całą scenografię służy zegar i ławeczka, na której siedzi Tołstoj, podnosząc się czasem. Kubowicz gra tę rolę bardzo statycznie, niekiedy tylko decyduje się na wyjście w stronę publiczności. Czasem ta statyka przerasta postać, można odnieść wrażenie, że zwyczajnie braknie pomysłu na kolejny ruch czy gest. Na scenie siedzi też chór Żałobnic, włączający się w poetyckie pieśni Tołstoja oraz muzycy: gitarzysta, skrzypek i klawiszowiec. Spektakl bowiem jest gęsto przetykany piosenkami, stonowanymi i poetyckimi, a także wielogłosowymi partiami chóru.

W powietrzu wisi atmosfera marazmu ostatniej godziny, kiedy wiadomo, że nic nie trzeba robić, bo żadna czynność już nie ma sensu. Czasem jednak tego marazmu jest za dużo, czasem spektakl robi się zbyt cichy i spokojny. Czasem z kolei, a raczej prawie zawsze, nastrój psuje pogodne granie panów na scenie, muzyka bowiem okazuje się największą bolączką tego spektaklu. Rozdarta między quasi-cerkiewnym śpiewem chóru kobiet, a quasi-popowymi piosenkami burzy klimat ostatniej godziny. Instrumenty można by usunąć z powodzeniem, zostawić tylko wokal Kubowicza i śpiew chóru, dodać nieco więcej prawosławnej mistyki. Tołstoj wtedy wydałby się pewniejszy, bardziej realny w zestawieniu z kulturą, w jakiej żył, warstwa muzyczna zaś zyskałaby status oprawy diamentu.

"Ostatnia godzina" zatem waha się niebezpiecznie między ciekawym ujęciem tego szczególnego momentu życia człowieka, a złożoną naprędce musicalową opowieścią. A jedyny postulat można wyrazić słowami: "więcej ciszy i mniej ciszy - tylko we właściwych momentach".

Freud stosowany czyli "Geist"
Mały Adam patrzył wieczorami, jak jego mama chodzi po ulicach i śpiewa "Śnieżnego walca". Potem mamę gdzieś zabrali, a on trafił do domu, gdzie było dużo dzieci, a każde z nich nie miało matki. Duży Adam szuka światła w życiu. Niestety, na tej drodze zbyt często wpada w mrok.

Geist TEATR KANA Szczecin

"Geist"

Poszukiwanie światła naznaczone jest zbrodnią. Umiera dziewczyna, jaką Adam Geist napotyka na swojej drodze, umiera jego przyjaciel - Indianin, a do każdej śmierci Geist świadomie przykłada dłoń. Krąg zostaje przerwany dopiero na wojnie, gdzie Geist trafia, uciekając przed prawem. Tam ocala przed swoim kompanem z frontu dwoje ludzi napotkanych w ruinach domu muzułmańskich Serbów. W wędrówce tej towarzyszy Geistowi błąkająca się półświadomie Animula, cień jego matki, czasem też zza lustra odezwą się głosy, zupełnie jak demony budzące się, gdy rozum śpi. Albo Geistowe wyrzuty sumienia.

Adam Geist wydaje się człowiekiem bez jaźni, bez rdzenia swojej osobowości. Spokojnym wzrokiem patrzy, jak ginie jego przyjaciel, w błąkaniu swoim zapędza się aż na front. Raz jest dzielnym bohaterem, a raz bezwzględnym żołnierzem. Freud miałby tu spore pole do popisu - dająca się dowolnie zapełniać pustka bierze się bowiem z dzieciństwa, z rozstania z matką i pobytu w domu dziecka, gdzie każdy był taki sam. Podobieństwa zaczynały się od rzeczy podstawowych, od braku matki, reszta kwestii też zapewne była zbieżna. W efekcie Adam Geist ciągle szuka swej tożsamości, tej najprostszej, najbardziej podstawowej, by móc orzec, jakim jest człowiekiem. Nie pomaga mu w tym nikt, nawet Matka Boska zamknięta w szklanej klatce.

Historię tę Teatr Kana prezentuje w dość ciekawej formie. Nie potrzeba im wiele do wykreowania sennego miasteczka, płonącego domu czy serbskiej wojny - budują rzeczywistość gestem, słowem, czasem prostym rekwizytem. Nie stronią od ciekawych rozwiązań - serbskie karabiny zastępują latarki, które później pojawiają się jako świeczki zapalone nad zmarłym. Spektakl wyłania się ze scenicznej czerni otulającej scenę - przede wszystkim wynika z gry aktorskiej, podpieranej ledwo rekwizytem. I choć czasem ciężko odnaleźć się w tej rzeczywistości, odczytać sens danego gestu czy słów, to jednak "Geist" potrafi zauroczyć tych, którzy wierzą, że człowiek może wędrować po swojej osobowości równie dobrze jak po ulicy.

Podwórkowo-majestatycznie, czyli "Faust"
Teatr, który wychodzi z zamkniętego pomieszczenia na otwartą przestrzeń, zyskuje całkiem nowy kształt, wchodzi na zupełnie nową ścieżkę. Udowodnił to spektakl "Faust" teatru A Part, który ukazał swoją historię nader dosłownie i namacalnie.

Faust TEATR A PART Katowice

"Faust"
fot. M. Hołownia

Twórcy spektaklu dość luźno nawiązują do historii literackiego doktora. Ich Faust to człowiek wahający między różnymi siłami, fizycznymi i psychicznymi, opętany swoimi pragnieniami, dążeniami i popędami. Na początku ich współpraca układa się idealnie, z czasem jednak Faust zaczyna się potykać coraz częściej, aż wreszcie staje się ofiarą tego, co nim targało, zostaje osądzony i ukarany. I nie pomaga nawet miłość oddanej mu kobiety - pragnienia i popędy, jakim pofolgował bohater, upominają się bezwzględnie o swoją należność i nie mają zamiaru odejść. Walka, jaką obserwujemy na scenie, dzieje się zatem w psychice bohatera - proces ten jednak teatr A Part odrysowuje z pełną pompą, umieszczając historię w rzeczywistości symbolicznej, aczkolwiek namacalnej.

Artyści hojnie szafują wrażeniami, wprowadzając widzów z każdą sceną w zdumienie. Zaczyna się niewinnie, od pantomimicznych scen tańca i walki, a kończy się na zawieszeniu bohatera na oczach widzów na wysokiej, metalowej konstrukcji o płonących dolnych partiach. W międzyczasie jeszcze scena ocieka wodą, Faust trafia do płonącego kręgu ognia, pojawiają się również obrazy obnażonego ciała, nagie śmierci i pijane diabły.

Siła "Fausta" bierze się z pokonywania kolejnych barier w spektaklu. Przekroczone zdają się granice fizyczności, przełamane zostają również tabu społeczne. "Faust" oddziałuje na widzów różnymi kanałami, porusza muzyką, porusza rozmachem, detalami wykonania. Oczywistym jest, że połowę sukcesu sztuki stanowi miejsce gry - otwarta przestrzeń, w tym wypadku dziedziniec Pałacu Branickich. Sprawia ona, że zamiast spektaklu wyrasta swoiste misterium, zadziwiony zaś widz odbywa, pełną zdumienia i autentycznych z jego strony emocji, wędrówkę do wnętrza bohatera. A przy okazji też - zagląda we wnętrze własne.

Sylwia Grygorowicz
Teatralia Białystok
8 czerwca 2009

Teatr KTO w Krakowie
"Ostatnia godzina"
na podstawie twórczości Lwa Tołstoja
reżyseria: Jerzy Zoń
scenariusz, adaptacja tekstów Lwa Tołstoja, teksty piosenek: Janusz Kawałko
scenografia i kostiumy: Joanna Jaśko-Sroka
muzyka: Piotr "Kuba" Kubowicz
muzycy: Adam Mika, Andrzej Nowak, Michał Półtorak
obsada: Piotr "Kuba" Kubowicz(Tołstoj), aktorki Teatru KTO (Żałobnice)
premiera: 30 maja 2008 r.

Teatr Kana w Szczecinie
"Geist"
na motywach dramatu Dei Loher "Adam Geist"
reżyseria i scenariusz: Zygmunt Duczyński (spektakl dokończony we współpracy z Arkadiuszem Buszko)
muzyka: Sławomir Skruszewicz (motyw świerszczy - Roland Alphonso)
kompozycje pieśni: Krzysztof Seroczyński
realizacja świateł: Tomasz Grygier
obsada: Waldemar Nicek, Bibianna Chimiak, Marta Giers, Hubert Romanowski, Dariusz Mikuła, Piotr Starzyński, Karolina Sabat
premiera: 26-27 stycznia 2007 r.

Teatr A PART w Katowicach
"Faust"
reżyseria, scenariusz, scenografia: Marcin Herich
muzyka: fragmenty utworów:
Autopsia, The Dead Hours, C-Schulz, Dark Sanctuary, G. Santaolalla, E. Goldenthal, R. Sakamoto, M. Matyasik, Nat King Cole
kostiumy: Natalia Kruszyna
światło: Maciej Dziaczko
technika sceny: Jakub Kabus, Cezary Kruszyna, Lesław Witosz, Dariusz Piotrowski
obsada: Natalia Kruszyna, Joanna Pyrcz, Monika Wachowicz, Jakub Kabus, Maciej Dziaczko, Cezary Kruszyna, Lesław Witosz, Dariusz Piotrowski, Marek Radwan
prapremiera: 31 maja 2009 r.

24. Dni Sztuki Współczesnej w Białymstoku

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP