Człowiek z przeszłością

Lubię te klimaty, kiedy to, co na poważnie i mądrze, nieobleczone jest w płaszczyk snobistycznej ideologii, wydumanej atmosfery, nadęcia, które ciężko okiełznać, w którym nie sposób się odnaleźć. W tym przypadku jednak, żadne z powyższych zdarzeń nie miały, na szczęście, miejsca.

Klimat. Znajomy, z czasów studenckich, zapach baru mlecznego, dolatujący z teatralnej stołówki. Czyżby gołąbki? Starszy pan z portierni, wbrew pozorom bardzo uprzejmy, którego mimika twarzy bynajmniej nie uosabiała udawanego zazwyczaj entuzjazmu, lub też przeciwnie, zupełnej ambiwalencji w stosunku do przybyłych gości. Jednocześnie pojawiła się jakaś dziwna nostalgia za minionymi czasami, kiedy ważniejsze były emocje, towarzyszące przeżywanej chwili, niż doznania estetyczne, odnoszące się do otoczenia, jego powierzchowności. Kiedy mniej ważne było - Gdzie, a najważniejsze było - Jak? Współcześnie, niestety, często pierwsze jest ważniejsze od drugiego.

Klimat pozwalający na swoistego rodzaju, "rozluźnienie zmysłów" i wyostrzenie postrzegania, dzięki czemu przedstawienie staje się relatywnie bliższe w odbiorze, co ułatwia sztukę eksploracji. Klimat nie jest, rzecz jasna, wyznacznikiem udanego przedstawienia. Jednak w tym przypadku magiczny, choć skromny charakter miejsca, nadał całości pewnej maestrii, co wydawało się być wręcz zaplanowanym wybiegiem.

Chaplin PIP UTTON

"Chaplin"

Przejdźmy do sedna. Scena w półmroku. Skromna scenografia. Po środku zmyślnie skonstruowany ekran, po prawej stronie okrągły stolik. Z lewej "brat" głównego bohatera - wieszak. Na wieszaku wisi jeden z najbardziej znanych kostiumów filmowych w historii kina, który swojemu twórcy podarował nowe życie i inną tożsamość. Duży frak, melonik, nieodłączna walizka i laska. Zestaw symbolizujący sławę Chaplina.

Pip Utton nie opowiada nam jednak cukierkowej historii biednego, małego włóczęgi, który stał się jednym z największych aktorów i twórców w historii kina. Nie prezentuje osoby Charliego Chaplina, znanego z ekranu, wielbionego przez tłumy na całym świecie. Przedstawia natomiast człowieka z ciążącą nad nim, jak klątwa, przeszłością. Wizerunkiem, który sam stworzył, który stał się jego obsesją. To nie historia Włóczęgi, Charliego, ale zgorzkniałego starca, sfrustrowanego sklerotyka, żyjącego przeszłością, nie potrafiącego odróżnić prawdy od fałszu, rozmawiającego z wieszakiem, który jest uosobieniem minionej epoki i sławy.

To historia o kondycji psychicznej "wysłużonego" artysty, wielkiego twórcy, wybiegającego poza istniejące kanony, który dokonuje rewizji swoich porażek i osiągnięć. Prowadzi dialog z wyimaginowanym Chaplinem - Włóczęgą. Zarzuca mu, że jest głównym sprawcą jego niepowodzeń, że ludzie nie kochali jego - twórcy, tylko dzieło. Chcieli, aby zawsze był zabawnym kloszardem. I takim, w odczuciu wielu, pozostał.

Pip Utton stworzył niezwykłego bohatera. Skonstruował wizerunek Charles Spencera Chaplina, aktora, reżysera, scenarzysty i producenta, który, choć odbiegający od znanej formy, jest niezwykle wiarygodny i przekonujący. Mamy przed oczami "prawdziwego" człowieka z przeszłością, dokonującego analizy swego życia, swoistej spowiedzi przed sobą i widownią, która przyszła, rzecz jasna, zobaczyć Chaplina, nie Chaplina.

Performance Uttona jest dowodem, że dzięki talentowi i warsztatowi, można bez wielkich nakładów, stworzyć dobrą sztukę.

Agnieszka Świstek
Teatralia Wrocław
1 grudnia 2008

Pip Utton
"Chaplin"
scenariusz: Pip Utton
reżyseria: Geoff Bullen
występuje: Pip Utton ( Wielka Brytania)
42 międzynarodowe Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora
Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna we Wrocławiu, 24 listopada 2008 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP