Człowieka droga mleczna

Tytuł spektaklu Grabowskiego ma na pozór bardzo niewinne brzmienie, ale bynajmniej niewinny nie jest. Ukazuje przebieg życia każdego człowieka, począwszy od pierwszego uświadamiania przez rodziców, kończąc na ostatnich podrygach potencji przed kryzysem wieku średniego. Pomiędzy tymi ramami odczytać można wiele dwuznacznych sytuacji, jakim stawia czoła człowiek.

Motywem przewodnim były ruchome ilustracje Andrzeja Mleczki - stąd tytuł. Na początku przywitała nas na telebimie sympatyczna krówka, której głos podkładała Anna Dymna, wygłaszająca swoje tyrady na temat mleka i elektrycznych dojarek. Był to jednak dobry złego początek. W miarę postępowania "akcji" ilustracje, ukazujące się na ekranie, były coraz pikantniejsze.

Opera mleczana STARY TEATR Kraków

"Opera mleczana"

Operetkowe kwestie czwórki bohaterów o zmiennych rolach powstały z połączenia wybranych tekstów Andrzeja Mleczki, zaś libretto stworzył Stanisław Radwan. Były to wyjątkowo zwinne i uszczypliwie inteligentne słowa, które niekiedy doprowadzały człowieka do łez. Operetka miała w sobie wiele z groteski. Jeden z aktorów, najpotężniejszy i najbardziej męski, zagrał bobasa w przyciasnej kołysce, którego od najmłodszych lat mamusia i tatuś karmili mądrą literaturą, aby synek wyrósł na "porządnego człowieka". Później nastąpił proces uświadamiania synka. Bo przecież synek musi wiedzieć, że... do niczego nie dojdzie uczciwą praca. Potem nasz bohater został ukazany w wieku dojrzewania i buntu, a następnie pierwszej inicjacji... dalej sprawy potoczyły się same. A właściwie to wymknęły się spod kontroli.

Od tej pory tematem przewodnim w ilustracjach był pociesznie wyglądający, niezwykle ruchliwy, męski członek. Ach, jaki on był urodziwy! Biegał od jednego krańca ekranu do drugiego, uśmiechając się przy tym od "ucha do ucha". Widocznie były powody do mruczenia. Nasz sympatyczny przyjaciel nie zawsze jednak był tak zuchwały i pewny siebie jak za młodu. Pod koniec spektaklu nieco posmutniał, posępniał, stał się zblazowany. Na siłę, ale na marne próbował wzbudzić w sobie siły witalne. Taka, niestety, jest kolej rzeczy w życiu każdego mężczyzny. Są w życiu różne kryzysy, ale najgorszy z nich to ten wieku średniego. To tak gwoli pikanterii. Ale należy spojrzeć prawdzie w oczy. Jest to poniekąd spektakl, wyśmiewający nasze narodowe przywary. Andrzej Mleczko ukazuje kwintesencję "polactwa". Stawia nas przed dylematem - śmiać się czy płakać? Andrzej Mleczko oraz Stanisław Radwan to niezwykli obserwatorzy, którzy jak przez soczewkę ukazują obraz Polaka wraz ze wszystkimi jego wadami. "Do niczego nie dojdziesz uczciwą pracą!" - jak doskonale to zdanie jest nam znane! Dlaczego nasza ułomność musi polegać na kombinowaniu i oszukiwaniu? Dlaczego uważamy, że do wielkich rzeczy można dojść tylko po trupach lub innymi ciemnymi i krętymi drogami? Przecież nie zawsze pierwszy milion musi być ukradziony...

Aleksandra Pyrkosz
Teatralia Kraków
3 grudnia 2008

Stary Teatr w Krakowie
Stanisław Radwan
"Opera mleczana"
reżyseria: Mikołaj Grabowski
dramaturgia: Mikołaj Grabowski
scenografia i kostiumy: Barbara Hanicka
muzyka: Stanisław Radwan
libretto: Stanisław Radwan
kierownictwo muzyczne: Mieczysław Mejza
obsada:
Ewa Kaim - alt
Anna Radwan-Gancarczyk - sopran
Zbigniew W. Kaleta - tenor
Jakub Przebindowski (gościnnie) - bas
premiera: 9 marca 2003 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP