Życie obok życia

Spektakl "Obok", zrealizowany na podstawie twórczości Ireneusza Iredyńskiego, w reżyserii Zbigniewa Najmoły, to obraz współczesnych par dojrzałych ludzi, żyjących nie tyle ze sobą, co właśnie obok siebie.

Kameralna scena Teatru Lubuskiego podzielona została na kilka osobnych pomieszczeń, których podział zaznacza głównie światło oraz elementy scenografii, które w kolejnych sekwencjach przybierają (w wyobraźni widzów) kształt windy, mieszkania lub domku jednorodzinnego.

Spektakl składa się z krótko zarysowanych historii kilku małżeństw w różnym wieku. Jedno z nich jest jednak hipotetyczne - jednym z obrazów jest przedstawienie historii dwojga ludzi: kobiety i mężczyzny (Marzena Więcek i Grzegorz Halama), którzy zostają uwięzieni między piętrami w windzie. W czasie oczekiwania na pomoc zaczynają snuć wyobrażenia, dotyczące ewentualnej wspólnej przyszłości, do której wstępem mogłoby być odbycie stosunku w tym pomieszczeniu. Nie jest to jednak wizja optymistyczna. W trakcie opowiadania krata, oddzielająca windę od reszty sceny, otwiera się i aktorzy mają do dyspozycji całą przestrzeń. Ich wymyślona wręcz ad hoc historia przypomina sen, który powoli zamienia się w koszmar, prowadzący do tragicznego finału. Można się tu pokusić o interpretację symboliki tej sytuacji w kontekście tytułu - winda, stojąca między piętrami, czyli osobny, mały świat, mała tragedia dwojga ludzi, która wcale nie musi zostać zauważona.

Obok LUBUSKI TEATR Zielona Góra

"Obok"

Jednak motywem przewodnim spektaklu jest wieczór małżeństwa (Kinga Kaszewska-Brawer i Janusz Młyński), mieszkającego w bloku. Mąż spędza go przed oknem, czekając na pojawienie się światełka, które już raz tego dnia zobaczył. W tle widzimy rozpacz żony, która nie potrafi nakłonić męża do tego, żeby poszedł spać, nie jest w stanie również zrozumieć jego fascynacji światełkiem w oknie bloku stojącego naprzeciw. Można odnieść wrażenie, że zdarzenie w windzie koresponduje w pewien sposób z wieczorem, spędzanym przez mężczyznę przy oknie - człowiek z windy w pewnym momencie zapala zapałkę, żeby choć na chwilę rozświetlić panującą w ciasnym pomieszczeniu ciemność. Oprócz tego obserwujemy opowiedzianą w humorystyczny sposób historię starszych ludzi (Ludwik Schiller i Beata Sobicka-Kupczyk), którzy bliscy są zostania milionerami dzięki wygranej w Lotto (okazuje się jednak, że żona nie wysłała kuponu, co doprowadza męża do zawału serca) oraz konflikt małżeństwa w średnim wieku (Wojciech Czarnota i Wioletta Sokal), którego przedmiotem jest plama na ścianie w kuchni.

Każdy z tych obrazków ukazuje losy partnerów życiowych we współczesnym świecie. Dwoje ludzi nie umie żyć ze sobą: oddziela ich od siebie bariera niezrozumienia. Ich światy wzajemnie się nie przenikają, są hermetyczne. Kobieta i mężczyzna nawet, jeśli kiedyś się kochali i byli ze sobą szczęśliwi (lub mogliby być), to z biegiem czasu przestali żyć razem, a zaczęli żyć obok siebie. Patrzą na siebie z dystansu - z przyzwyczajenia tolerują swoją obecność, nie potrafią już natomiast się do siebie zbliżyć. Wspólna przestrzeń mieszkalna nie jest już miejscem spotkania, ale punktem obserwacyjnym.

W spektaklu wyraźnie widać rękę specjalisty, jeśli chodzi o światło. Wymyśliła je Ewa Garniec: zawodowa reżyserka oświetlenia teatralnego, która pracując w warszawskim Teatrze Rozmaitości była asystentką Felice Ross (która stale współpracuje z Krzysztofem Warlikowskim). Światło jest w "Obok" głównym komponentem przestrzeni. Profesjonalizm oświetlenia sprawia, że momentami widz ma wrażenie, że ogląda sekwencje filmowe, a nie teatralne sceny. Każda scena jest inna kolorystycznie i podkreśla niepowtarzalny charakter historii, którą mamy przed oczami. Światło wyznacza również granice kolejnych pomieszczeń, w obrębie których poruszają się aktorzy. Widać również, że aktorzy mają ściśle określone miejsca, w których mają np. stanąć, ponieważ ich cienie w połączeniu z kolorystyką tworzą piękne, bardzo symboliczne obrazki.

Cały spektakl jest niezwykle symboliczny w swej wymowie: ludzie z windy mają przed sobą (po wyjściu z niej) wiele możliwości, ale niewłaściwie je wykorzystując, mogą stracić wszystko, a przede wszystkim siebie. Życie ludzi, męczących się ze sobą w mieszkaniu, byłoby prostsze, gdyby potrafili spróbować zrozumieć swoje wzajemne potrzeby. Starsze małżeństwo mogłoby stać się milionerami, gdyby żona nie traktowała, pewnego rodzaju obsesji gry w Lotto męża, jedynie jako fanaberii. Natomiast plama w kuchni nabrałaby w oczach kobiety odpowiedniej wagi, gdyby potrafiła ona zrozumieć uczucia, towarzyszące jej mężowi, skłonnemu do melancholii.

Obok LUBUSKI TEATR Zielona Góra

"Obok"

"Obok" to spektakl dobry. Ogląda się go z przyjemnością i skłania do zastanowienia, ale nie zaskakuje. Owszem - dotyka, jeśli dotyczy. Można tam odnaleźć analogię do wydarzeń, których świadkami jesteśmy na co dzień. Czujemy się po nim jednak tak, jak ostatnia z par (Jerzy Kaczmarowski i Tatiana Kołodziejska: kobieta wyjeżdża za granicę, a mężczyzna zostaje sam na gospodarstwie i po przedłużającym się oczekiwaniu na powrót żony, układa sobie życie od nowa) - żyliśmy daleko od siebie, ponowne spotkanie lekko nami wstrząsnęło, ale niezbyt na nas wpłynęło. Wróciliśmy do swoich zajęć. To, z czym zetknęliśmy się na scenie, odebraliśmy raczej jako doświadczenie (w którym nie mieliśmy zresztą bezpośredniego udziału), a nie głębokie przeżycie. Pozostajemy obserwatorami zdarzeń scenicznych, jak i własnego życia.

Reżyser ciekawie wykorzystał Scenę Kameralną Teatru Lubuskiego, której scenografia tworzy przy udziale światła osobne pomieszczenia, jak i "taras" przed domem. Świetna jest gra aktorów, których energia, wytworzona jakby przez pewną rozpaczliwość, opowiadanych historii, oddziałuje w pewnym stopniu na publiczność. Spektakl ogląda się trochę jak film, ale jest to film, o którym długo dyskutować nie można, ponieważ wszystko jest jasne. Przesłanie wyjaśnia już samo zastosowanie kompozycji klamrowej - "Obok" kończy i zaczyna się taką samą sceną: po rozświetleniu przestrzeni pojawiają się bohaterowie: najpierw zza ścian wychodzą kobiety, a po pauzie ich życiowi partnerzy. Nie dotykają się. Nie zawsze nawet patrzą w tą samą stronę. I już to jest wyraźnym sygnałem, potwierdzającym tytuł, a jednocześnie jakby mówiącym: ci ludzie żyją obok siebie, a nie razem. Jest to bardzo klarowne wyjaśnienie, które sygnalizuje przy tym, że na tym interpretacja się kończy.

"Obok" - każdy obok wszystkiego. Spektakl jest o tym, o czym mówi tytuł. I nawet, jeśli będziemy to rozpatrywać w szerokim kontekście, jako poważny problem socjologiczny, to na nim się zatrzymamy. Ale może właśnie o to chodzi - żeby widz stanął obok życia i przez chwilę pomyślał, czy sam nie zachowuje się w ten sposób? Czy jest już tak znudzony życiem, że wszystkie czynności stają się rutyną, a wszelkie "odstępstwa od normy" w zachowaniu partnera przyjmowane są z irytacją?

"Obok" to również spektakl o rozczarowaniu (w miłości, w życiu - przede wszystkim z drugim człowiekiem) i niebezpieczeństwach z niego wynikających, o wyobcowaniu ludzi, którzy po przeżyciu ze sobą kilkunastu lat nie potrafią (czy też nie chcą?) znaleźć w sobie siły lub ochoty, żeby zauważyć tę drugą osobę i nadal się nią interesować, będąc wrażliwym na jej obecność i uczucia.

Tych pięć, opowiadanych równolegle, historii, zaadaptowanych na scenę ze słuchowisk radiowych oraz opowiadań Iredyńskiego, jest na pewno potrzebnych. Każda z nich jest dramatem, który rozgrywa się obok drugiego: tragedią zarówno pary ludzi, jak i jednostki w taką małą wspólnotę uwikłaną. Widz po wyjściu z teatru może zostać zmuszony do refleksji: czy przejdzie teraz obok własnego życia, czy raczej będzie starał się z nim zapoznać?

Joanna Marcinkowska
Teatralia Zielona Góra
3 grudnia 2008

Lubuski Teatr im. L. Kruczkowskiego w Zielonej Górze
Ireneusz Iredyński
"Obok"
reżyseria i adaptacja tekstu: Zbigniew Najmoła
scenografia: Wojciech Stefaniak
opracowanie muzyczne: Damian - Neogenn - Lindner
światło: Ewa Garniec
obsada:
Kinga Kaszewska-Brawer
Tatiana Kołodziejska
Beata Sobicka-Kupczyk
Wioletta Sokal
Marzena Więcek (gościnnie)
Janusz Młyński
Jerzy Kaczmarowski
Ludwik Schiller
Wojciech Czarnota
Grzegorz Halama (gościnnie) / Marcin Wiśniewski
premiera: 28 czerwca 2008 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP