Kto ma oczy, niechaj słucha!

Siedemnaście lat po założeniu Teatru Wierszalin Piotr Tomaszuk odpowiada na nurtujące pytanie, czym jest Wierszalin. Spektakl jest adaptacją książki Włodzimierza Pawluczuka "Wierszalin. Reportaż o końcu świata". Reżyser sięgnął głównie po materiał źródłowy i relacje świadków zebrane przez Pawluczuka.

Skrzypiące deski podłogi, prawosławne krzyże i drewniane płoty. Tak widz zostaje przeniesiony do białostockiej wsi. Wraz z muzyką przypominającą ludowe modły, wchodzą powoli pogrążeni w modlitwie mieszkańcy wioski, siadają za krzyżami. Ich pobielone twarze i poczernione usta nadają im upiornego wyglądu. Mężczyzna unosi do góry starą pożółkłą kartkę, na którą pada snop jasnego światła i czyta obwieszczenie, iż objawił się prorok Eliasz. Ludzie przekazują sobie ten kawałek papieru niczym relikwię, każdy czyta tekst natchnionym głosem. Wszyscy śpiewają nabożne pieśni i modlą się do krzyży, jedni po polsku, drudzy po rosyjsku. Tak zaczyna się opowieść o sekcie założonej niegdyś przez białoruskiego chłopa Eliasza Klimowicza, który ogłosił ponowne przyjście Chrystusa.

Wierszalin. Reportaż o końcu świata TEATR WIERSZALIN Supraśl

"Wierszalin. Reportaż o końcu świata"

Wiadomość wzbudza popłoch w zapadłej wsi. Mieszkańcy zaczynają szykować się na przyjście Zbawiciela i Sąd Boży. Pakują się, jakby mieli gdzieś wyjechać, gorączkowo się modlą. Jedna z opanowanych przez zbiorowy terror kobiet rozdziera swoje ubranie i krzyczy: "kajajcie się", chłopi zaczynają jej wtórować, podnoszą krzyże i klękają na kolanach. Jeden z przerażonych mężczyzn ma przy sobie teczkę i zegar, który świadczy o nieuniknionym upływie czasu i bliskim końcu świata. Opowiada on o cudach, które widział w cerkwi. Kobiecie wyrosły skrzydła, ludziom na piersiach usiadły kolorowe ptaki, a obraz Matki Boskiej pachniał perfumami. Chłop odwiedził również niebo, archanioł zabrał go przed "Bramy Raja", gdzie aniołowie grali na trąbach niebiańska muzykę.

Trzy kobiety z bijącym z oczu fanatyzmem kłaniają się i żegnają po trzy razy, opowiadając o cudach i dobrodziejstwach, jakimi obdarzył ich prorok Ilia. Eliasz wybudował dla swoich wyznawców osadę Wierszalin, która miała być Nowym Jeruzalem. Czynił cuda, za co członkowie sekty składali mu dary. Ludzie przygotowywali się na ponowne przyjście Chrystusa, wybrali nawet ze swojego grona Matkę Boską, natomiast większość uczestników zgromadzenia uważała się za proroków. Wyruszyli do innych wsi, aby głosić swoja religię. Chłopi uznali ich za heretyków, powybijali im okna, a Matkę Boską dotkliwie pobili. Oburzony prorok Bogusław zarządził Sąd Boży. Kazał zostawić wszystkim pieniądze i dokumenty i pójść na pielgrzymkę. Jak wrócili stało się cos bardzo osobliwego, ich pieniądze "same sobie poszły". Zaślepieni fanatycy oczywiście ani myśleli podejrzewać swojego guru.

Wszystkie znaki mówią o nieuchronnie zbliżającym się końcu świata. Ikona rozmawia z chłopem w stodole, po czym spada trzy razy. Do płaczących i rozhisteryzowanych ludzi przemawia prorok "Ściskajcie mocniej ręce i nogi, aby nie wstąpił w was szatan, módlcie się, bo przybywa Chrystus!". Sekciarze opanowują cerkiew, nazywają kapłana antychrystem (bo pali papierosy i słucha radia), ludzie chodzą i powtarzają chórem, "Co z nami będzie?". Zbiorowej histerii towarzyszy niepokojąca muzyka, przypominająca starą pozytywkę. Członkowie sekty wybierają coraz to nowe Matki Boskie. Świat chyli się ku upadkowi. Historia zatacza koło. Ludzie chcą ukrzyżować Chrystusa Ilię, aby świat zaczął się od nowa. Dzieje się coś dziwnego, Ilia nie pozwala wypełnić się przepowiedni. Kiedy Judasz ma wydać go pocałunkiem, uderza zdrajcę w twarz, ucieka i kryje się w gnijącej słomie. Ukazuje się po trzech dniach, ale nie ma to nic wspólnego ze zmartwychwstaniem. Historia sekty kończy się rytualnym morderstwem wszystkich heretyków i zaprowadzeniem ich prosto do "Bram Raja". Potem mężczyzna obmywa krzyże wodą. Jest to symboliczny akt oczyszczenia wiary chrześcijańskiej z herezji.

Spektakl w przerażający, lecz zarazem zabawny sposób, ukazuje historię prawdziwej sekty, działającej na Białostocczyźnie w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Tomaszuk prześmiewa ludowe zabobony, ubierając je w płaszcz groteski. Świetnie przedstawia ludowy folklor wschodu, a zwłaszcza przesadną, wiejską religijność. Mimo iż trupio blade postacie wyglądają jak z sennego koszmaru, są tak ostro przerysowane, że staja się raczej śmieszne i przestają być tak upiorne. Dzięki uniwersalności scenografii wystarczy kilka rekwizytów jak na przykład kadzidło, aby przenieść scenę do wnętrza kościoła. Okazuje się, że religia może być zarówno dziełem głupoty jak i oszustwa. Pozostaje pytanie, jak wielka jest siła fanatyzmu religijnego?

Marta Goławska
Teatralia Kraków
10 grudnia 2008

Teatr Wierszalin w Supraślu
Włodzimierz Pawluczuk
"Wierszalin. Reportaż o końcu świata"
reżyseria: Piotr Tomaszuk
scenografia: Ewelina Pietrowiak
muzyka: Piotr Nazaruk
obsada:
Katarzyna Siergiej
Ewa Gajewska
Edyta Łukaszewicz-Lisowska
Dariusz Matys
Karol Smaczny
Rafał Gąsowski
premiera: 12 maja 2007 r.
Festiwal Boska Komedia, Kraków 5-12.12.2008 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP