"Polski" Hesse, albo Bollywood

To nie jest recenzja. Uzurpuje sobie prawo do takiego stwierdzenia, zwłaszcza że Paweł Passini, reżyser "Wszystkich rodzajów śmierci" według "Siddharthy" Hessego zastrzegał, że nie jest to jeszcze spektakl. Jedynie próby. Tego rodzaju usprawiedliwienie dziwi, zwłaszcza że przedstawienie wydaje się zarówno formalnie, jak i pod względem przekazu spójne. Zatem - czy to kokieteria, czy może obrona przed zbyt krytycznym spojrzeniem? Tego nie wiem.

Skoro zatem zastrzeżenie odnośnie nieokreślonego statusu tego tekstu zostało poczynione, pozwolę sobie na kilka niezobowiązujących uwag odnośnie spektaklu. Po pierwsze - kogo widzę: transplantologa, który nie potrafi przezwyciężyć egzystencjalnej pustki (czyżby współczesne wcielenie Siddharthy?), jego przyjaciela, który usiłuje mu pomóc znaleźć drogę (wersja Govali?), mędrca z plastikową lalką, z którego rad transplantolog nie jest w stanie skorzystać (chyba Gotama), piękną hinduską kurtyzanę (Kamala?), kuracjuszy zasiedlających hotel gdzieś w Indiach, głównie polskiego pochodzenia (tu kończy się moja inwencja). Jest jeszcze dziewczyna, której główny bohater wyjął serce do przeszczepu. To jest moment, w którym zawiązuje się akcja - bohater wątpi w sens i moralne podstawy zawodu, który wykonuje. Przyjaciel namawia go wtedy na wyjazd do Indii.

Wszystkie rodzaje śmierci TEATR ŁAŹNIA NOWA Kraków

"Wszystkie rodzaje śmierci"
fot. G. Ziemiański

Po drugie - co widzę: białą scenę, sztuczny śnieg, rikszę, która wiezie kurtyzanę. Kuracjusze kontemplują pustkę, ćwiczą sztukę znikania, wypowiadają orientalnie brzmiące zwroty, w przerwach zaś tańczą wspólnie w układach choreograficznych rodem z Bollywood. Wszystko to razem momentami zabawne, widowiskowe, sprawnie zrealizowane. Powstał spektakl (prawie powstał) dynamiczny, barwny, zagrany z werwą.

W tym momencie zapewne powinna się pojawić refleksja: tak właśnie wygląda Wschód oczyma Europejczyków, tandetne roztańczone kino i wyświechtane banały odnośnie transcendencji, poszukiwania drogi do duchowego wyzwolenia. Trochę Kamasutry, trochę jogi, Budda i nirwana. Raczej w pogoni za kolejną modą niż prawdziwą potrzebą, zachodni turyści przyjeżdżają do Indii i wydaje im się, że zaliczając kolejne "obowiązkowe" punkty wycieczki, uda im się poznać i zrozumieć tę kulturę, poznać i zrozumieć siebie. Wszystko to prawda, tylko... co z tego wynika? Mam wrażenie, że zarówno reżyser, jak i dramaturg Artur Pałyga, idą po najmniejszej linii oporu. Czyżby naprawdę tak musiała wyglądać ocena współczesnych Europejczyków, naszego zagubienia i zakłamania? Czy to wszystko?

Pewną przeciwwagę stanowi postać transplantologa. Niestety, wypada ona dosyć blado i nieprzekonująco na tle reszty. Możliwe, że postać głównego bohatera nie jest w stanie przezwyciężyć swojej sytuacji dlatego, że mocno zakorzeniona jest w tej kulturze, która jest już tylko popularna w najbardziej banalnym znaczeniu. Czy chodziło tylko o kontestację czasów, w których żyjemy? Czy taki ma być wydźwięk tego spektaklu? Mam jednak nadzieję, że idzie tu o coś więcej. Może zostanie to wyraźniej zaznaczone, kiedy spektakl będzie już ukończony. Inaczej będzie to kolejny głos w tej samej, beznadziejnej sprawie. Głos, który nic nie zmienia.

Agnieszka Goławska
Teatralia Kraków
13 grudnia 2008

Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie
"Wszystkie rodzaje śmierci"
na motywach "Siddharthy" Hermanna Hessego
reżyseria: Paweł Passini
dramaturg: Artur Pałyga
scenografia: Małgorzata Szydłowska
obsada: Zbigniew Kowalski, Maciej Wyczański, Katarzyna Tadeusz, Monika Dabrowska, Anna Bogdanowicz, Kamila Puciłowska, Marzena Gorska, Iga Załęczna, Jakub Snochowski, Kamil Pecko, Paweł Stankiewicz
pokaz przedpremierowy: 7 grudnia 2008 r.
Festiwal Boska Komedia, Kraków 5-12.12.2008 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP