Czego "Płaszcz" może nauczyć gimnazjalistów?

Spektakl "Płaszcz" po raz pierwszy widziałem, pacholęciem będąc, kiedy to moja gimnazjalna polonistka wymyśliła klasowe wyjście do teatru. Pamiętam, że tak ja, jak i moje koleżanki i koledzy, byliśmy z tego niezmiernie radzi. Nie dlatego, że przedstawienie zapowiadało się ciekawie, ale dlatego, że wiązało się to z dniem wolnym od nauki. Na miejscu okazało się jednak, że to nie był jedyny walor tego wypadu. "Płaszcz" wciągnął mnie od początku do końca i zapoczątkował moją bliższą, trwającą do dziś, znajomość z teatrem. Dnia 15 listopada br. historia zatoczyła koło...

"Płaszcz" to spektakl wyjątkowy. Znakomita proza Gogola, zaadaptowana przez Juliana Tuwima i zwizualizowana przez Piotra Dąbrowskiego. O czym jest "Płaszcz"? Cóż, jak to u Gogola - o życiu. Życiu, wraz z jego wszystkimi smutkami i radościami. Z jego brutalnością i obłudą. Życiu w czasach carskiej Rosji, gdzie car jest Bogiem, a władza wartością najwyższą. Życiu w Petersburgu, gdzie biurokracja ogarnia wszelkie aspekty życia, a na Newskim Prospekcie spotkać można samego generała! Klimatu tych czasów zaiste nie da się porównać z niczym innym. I ów klimat rewelacyjnie przenieśli na deski Białostockiego Teatru Lalek nasi rodzimi aktorzy.

Głównym bohaterem spektaklu jest Akakij Akakijewicz Baszmaczkin - fajtłapowaty urzędniczyna jedenastego stopnia, którego jedyną ambicją jest jak najwierniejsze przepisywanie dokumentów. Już samo imię świadczy o tym, że nie mamy do czynienia z przesadnie bogatą osobowością - 'a kakij', czyli 'a jaki?'. Właśnie 'nijaki'... Bez perspektyw, bez aspiracji, nawet bez nowego płaszcza na zimę. W roli Akakija świetnie sprawdził się Mieczysław Fiodorow. Potrafił wiernie oddać cały charakter bohatera - jego tragizm i wyalienowanie w świecie, gdzie każdy ma kogoś nad sobą, a między kolejnymi szczeblami kariery panuje strach, paraliżujący strach.

Płaszcz BIAŁOSTOCKI TEATR LALEK

"Płaszcz"

Strach, wydaje mi się, jest motywem przewodnim spektaklu. Zwykli ludzie boją się urzędników, urzędnicy boją się generała, przybywającego na inspekcję, sam generał boi się, że jest zbyt wrażliwy do roli groźnego inwigilatora i chce wyjechać, wszyscy zaś razem boją się cara. Boi się też Akakij. Boi się nowej sytuacji, w jakiej nagle się znajduje.

Nieustanne złośliwości kolegów z pracy Akakija na temat jego garderoby sprawiają, że ten postanawia nabyć nowy płaszcz. W tym celu udaje się do znajomego krawca, który obiecuje sprawić mu istne cudo. Od tego momentu życiowe priorytety urzędnika całkowicie się zmieniają. Oczekiwanie na coś nowego, pięknego i drogiego (80 rubli!) staje się sensem jego życia. Głoduje, by zaoszczędzić pieniądze na zapłatę dla krawca. Otrzymawszy w końcu upragniony płaszcz Akakij odnotowuje wyraźny awans w drabinie społecznej. Nie jest już nudnym obdartusem, nagle staje się pożądany w towarzystwie. Salutuje mu nawet stójkowy, myląc go z generałem. Nowy płaszcz staje się swoistą przepustką do lepszego świata, ale też ukryciem, pancerzem pod którym wciąż pozostaje biedny urzędnik jedenastego stopnia. I z tym Baszmaczkin nie potrafi sobie poradzić. Doskonale widać to podczas wielkiego przyjęcia na cześć nowego zakupu, kiedy nie chce wypuścić płaszcza z rąk.

Jakie są dalsze losy Akakija i jego płaszcza nie napiszę, aby nie psuć przyszłym widzom zabawy. A zapewniam, że jest ona przednia. Spektakl zachwyca błyskotliwymi dialogami, jak np. filozoficzna rozmowa szewca ze stójkowym oraz kreacjami aktorskimi. Wspomniałem już Mieczysława Fiodorowa, który udowodnił, że mimo iż częściej gra epizody, to zasługuje na rolę pierwszoplanową. Jednocześnie bawi i wzrusza, śmieszy i wstrząsa. Aktorzy drugoplanowi w niczym mu nie ustępują. Grają niezwykle autentycznie - zachęcam do wyłapywania różnych niuansów, drobnych scenek indywidualnych każdego z nich. Na specjalne wyróżnienie zasługuje, w mojej opinii, Ryszard Doliński (krawiec), Adam Zieleniecki (generał) i, nieustannie w dobrej formie, Andrzej Beya-Zaborski (naczelnik wydziału).

Całości dopełniają piękne kostiumy i oszczędna, acz pomysłowa scenografia (pieczątki pracowników poczty robią wrażenie). Spektakl, mimo iż trwa dwie i pół godziny nie nudzi ani przez moment. No... chyba, że ktoś przyszedł nań z przymusu i myśli tylko o tym, jak tu szybciej wyrwać się do domu... Do czego zmierzam? Ano do wyjaśnienia w końcu tytułu tego artykułu i jego, niezbyt pasującego do recenzji, wstępu. Tak się złożyło, że miejsca na widowni zapełniła głównie młodzież gimnazjalna. Cóż... Przyznam, że oglądanie spektaklu przy wtórze nieustannych komentarzy i chichotów po usłyszeniu rosyjskiego przekleństwa do łatwych nie należy. Moi najbliżsi sąsiedzi, co i rusz, byli uspokajani i przesadzani. Jednak mimo mojej małej frustracji i zażenowania, naszła mnie też refleksja, że kiedyś przecież sam byłem na ich miejscu. I że wśród tej licznej grupy młodych osób znajdzie się kilka, albo choć jedna, która obejrzy przedstawienie z uwagą i zastanowi się nad nim.

Bo "Płaszcz" to tak naprawdę jeden z niewielu granych przez nasze teatry spektakli, który autentycznie może trafić do gimnazjalisty. Dlaczego? Bo jest lekcją moralności. Mówi o potrzebie akceptacji w grupie, smutku, kiedy trapi samotność i radości, gdy jest się wśród ludzi. Mówi o potrzebie dostrzeżenia drugiego człowieka. Wreszcie o niesprawiedliwości i niszczycielskiej sile władzy. Poza tym, świat "Płaszcza" jest prawdziwy, uniwersalny i - niestety - długimi fragmentami łudząco podobny do naszego. Dlatego...

Maciej Bukłaga
Teatralia Białystok
16 grudnia 2008

Białostocki Teatr Lalek
Julian Tuwim
"Płaszcz"
wg Mikołaja Gogola
reżyseria: Piotr Dąbrowski
scenografia: Marek Mikulski
muzyka: Jerzy Chruściński
obsada: Akakij Akakijewicz Baszmaczkin - Mieczysław Fiodorow; Krawiec Pietrowicz - Ryszard Doliński; Gospodyni - Alicja Bach; Karolina - Grażyna Kozłowska; Ryżow - Wiesław Czołpiński; Stójkowy, Stróż nocny - Piotr Damulewicz; Chlestakow - Krzysztof Pilat; Rastopyrkin - Jacek Dojlidko; Kandelabrow - Paweł S. Szymański; Gromotrubow - Adam Zieleniecki; Afrodytow - Krzysztof Dzierma; Woźny Piotr - Zbigniew Litwińczuk; Popriszczin - Mirosław Janczuk; Urzędnik - Artur Dwulit; Kozodojew - Andrzej Beya Zaborski; Wiera - Ewa Żebrowska; Klaudia - Iwona Szczęsna; Natasza - Sylwia Janowicz-Dobrowolska
premiera: 16 czerwca 2001 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP