Corpus Gardzienicus, czyli organizm wyimaginowany

Co może zmusić permanentnie niewyspaną studentkę wiedzy o teatrze do pobudki o barbarzyńskiej godzinie, jaką jest niezaprzeczalnie 6:00? Dodajmy do tego ponad pięć godzin jazdy pociągiem, co samo w sobie może i jest przyjemne, ale gorzej, gdy nie działa ogrzewanie, a za oknem pierwsze dni ujemnych temperatur. Więc co? Niby, że Gardzienice?

Asumptem była niecierpiąca zwłoki chęć, nawet nie tyle spotkania się z gardzienickim zespołem w jego środowisku naturalnym, ile zmierzenia się z mitem, żywą legendą, która już od jakiegoś czasu krąży natarczywie wokół, nie dając się dotąd uchwycić. Przedstawmy sprawę jasno - moją ambicją nie było sporządzenie analizy, o charakterze naukowym, czy raczej quasi naukowym, gdyż za wiele już mądrych i ważnych słów padło, by bez zapoznania się z nimi, móc rzec coś wartego uwagi czy nowatorskiego. Moją pracę nad tym tekstem najtrafniej mogę porównać do wyczynów podróżnika - amatora nad mapą, z ołówkiem czy flamastrem w ręce, z uporem godnym kartografa, zaznaczającego przebytą przez siebie drogę, z dbałością o każdy punkt (a punkt jak to punkt, świadectwa o całości nie daje).

Z metafory podróży tak szybko nie zrezygnuję, gdyż wydaje mi się nie tylko bardzo pojemna, ale co ważniejsze, adekwatna do poruszanego zagadnienia. Po pierwsze, samo dotarcie do Gardzienic, do tej malutkiej, niepozornej wioseczki, oddalonej o 30 km od Lublina, jest już pośrednim rodzajem uczestnictwa w widowisku przygotowanym przez Włodzimierza Staniewskiego i zespół, zaś decyzja, czy to przemyślana czy spontaniczna, o wyjeździe jest prologiem. To nie jest jeden z teatrów miejskich, do którego wpada się na dwie godzinki zabawy, czy wzruszenia, wychodzi, wraca do domu, tak jak każdego innego zwyczajnego dnia. Po wtóre, podróż to także droga, jaką przebywa widz, by dotrzeć do istoty teatru, ale nie poprzez czysto umysłowe zrozumienie, a poprzez empirię - nie bez powodu w "Metamorfozach" padają słowa: gdybyś nawet usłyszał, trzeba żebyś nie rozumiał.

Ifigenia w A... OŚRODEK PRAKTYK TEATRALNYCH GARDZIENICE

"Ifigenia w A..."

Jak to jest, wędrować pustymi, nieoświetlonymi ścieżkami, wśród uśpionych pól, jak to jest, że zaczyna się wyławiać rożne odcienie ciszy, a w oczach staruszki, która udziela noclegu, widzieć ogień, taki sam jak w piecu kaflowym, na którym gotuje wodę na herbatę, i rezygnację jednocześnie? Czy nie gdzieś tutaj zaczyna się mit, nie stąd wypuścił korzenie? A ile z niego przetrwało do dzisiaj w przedstawieniach gardzienickich?

Próbuję przejść do sedna, zorganizować myśli, ale daremnie - wciąż ta obsesja uciekającej drogi, widzianej z okna pociągu. Na początek fakty - w ramach jednego wieczoru obejrzałam trzy spektakle: "Metamorfozy", "Ifigenia w A..." według Eurypidesa, "Ifigenia Cygańska", różniące się wymową, ale o tym samym życiu mówiące, w zbliżonej poetyce i dynamice. "Metamorfozy" to teatralny traktat o człowieku. Tyle. Szarpanie się między namiętnością, rozkoszą, a tym, co wysokie, pochodzące z niedostępnej człowiekowi sfery sacrum. Ze sceny płynął do widza przekaz o tym, jak ważna jest Muzyka, Słowo, nawet nie tyle pod kątem semantycznym, ale sam fakt jego zaistnienia. Z "Ifigenii w A..." utkwił mi obraz szaleństwa - w ciele aktorów, w ich gestach, w spojrzeniach. Szaleństwo, które jest udręką, ale i niepojętą siłą, popychająca świat w sobie tylko wiadomym kierunku. Zaś "Ifigenia Cygańska" - owoc pracy studentów VI Akademii Praktyk Teatralnych, jest próbą wyciągnięcia z "Ifigenii w Aulidzie" najbardziej nośnych scen i nadania im cygańskiego charakteru, o niesamowitym ładunku energii i witalności. Gwoli ścisłości - próbą nader udaną.

Jak już pisałam, nie czuję się kompetentna, by napisać rzetelny tekst w tonie serio. Teatr Włodzimierza Staniewskiego jawi mi się jako skomplikowany mechanizm, czy lepiej żywy organizm, diagnozy którego się nie podejmę, ale mogę się podzielić moim ogólnym spostrzeżeniem tegoż organizmu teatralnego. Otóż, proszę sobie wyobrazić OTP Gardzienice jako korpus ludzkiego ciała. Centralny punkt korpusu - głowa, wiadomo. Głowa o posiwiałych już nieco włosach, o czole pooranym zapisem ze zmarszczek, jak zapisem nut na pięciolinii. To głowa jest źródłem pomysłów, impulsem do działania i fabryką, niezaprzestającą produkcji mimo upływu lat. Głowa to Włodzimierz Staniewski. Opanowana głowa ma jednak na swej powierzchni dwa najbardziej ruchliwe i niecierpliwie punkciki - oczy - błyszczące, żywe, gotowe do działania, pałające niespożytą energią, raz spoglądające filuternie, a kiedy indziej przypatrujące się ludziom ze szczerym zdziwieniem. Oczy należą do studentów Akademii Praktyk Teatralnych. Wyimaginowany człowiek jest lekko pochylony, nieznacznie zgarbiony, ale w końcu na swoich barkach nosi doświadczenie i pracę ponad 30 lat. Mocno stoi na nogach, bosymi stopami dotyka ziemi, z której tak wiele czerpie - swoje radości, inspiracje, wiedzę o drugim człowieku. W nogach niewątpliwie "odczytamy" wieś Gardzienice, zaś w stopach szeroko rozumianą naturę. Stworzony na potrzeby tego tekstu człowiek ma także parę silnych rąk, pracowitych, o pięknym kształcie. Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości - ręce to aktorzy. Ręce zakończone są dłońmi, te zaś palcami - wszędobylskimi łącznikami Wyimaginowanego ze światem zewnętrznym.

Palce to przyjaciele teatru, wszyscy zaangażowanie w jego działalność, wspierający słowem i czynem.

Corpus Gardzienicus został zaprezentowany w całej krasie, pozostaje mi tylko odpowiedzieć co ze zderzeniem mitu z rzeczywistością i postawić ostatnią kropkę w tekście.

Zamiast rozwodzić się, przytoczę słowa Leoplda Staffa: "A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie!". Można interpretować wedle uznania.

Agnieszka Dziedzic
Teatralia Kraków
29 grudnia 2008

Ośrodek Praktyk Teatralnych Gardzienice

"Metamorfozy"
reżyseria, układ tekstu i dramaturgia muzyczna: Włodzimierz Staniewski
opracowanie muzyki starożytnej Grecji: Maciej Rychły
obsada: Mariusz Gołaj, Marcin Mrowca, Joanna Holcgreber, Anna Dąbrowska, Agnieszka Mendel, Julia Bui-Ngoc, Barbara Songin, Justyna Jary, Aleksandra Gronowska, Benedict Hitchins, Karolina Cicha, Paweł Kieszko (light operator)

"Ifigenia w A..." wg Eurypidesa
reżyseria, układ tekstu i dramaturgia muzyczna: Włodzimierz Staniewski
muzyka: Zygmunt Konieczny
obsada: Mariusz Gołaj, Joanna Holcgreber , Marcin Mrowca , Agnieszka Mendel , Karolina Cicha, Esztella Levko, Anna Dąbrowska , Benedict Hitchins, Maniucha Bikont, Jacek Timingeriu oraz Absolwenci Akademii Praktyk Teatralnych
światło: Paweł Kieszko
dźwięk: Piotr Znamierowski
kostiumy: Monika Onoszko
układ ruchu do pyrrichy: Julia Bui-Ngoc

"Ifigenia Cygańska"
W wykonaniu studentów VI Akademii Praktyk Teatralnych

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP