Błędne koło

"Trzy siostry" w reżyserii Krzysztofa Minkowskiego to ostatni spektakl powstały za dyrekcji Wojciecha Klemma. Ten świetny spektakl w pewien sposób bronił honoru przeżywającego niedawno ciężkie chwile Teatru Jeleniogórskiego, a zarazem stanowi bardzo dobre zwieńczenie pracy Klemma.

Może właśnie z tego powodu jest to spektakl autotematyczny. Ma się wrażenie, że pokazane są w nim dwie rzeczy jednocześnie. Pierwsza z nich to historia tytułowych trzech sióstr - Olgi (Magdalena Kuźniewska), Maszy (Rozalia Mierzicka) i Iriny (Anna Ludwicka) - próbujących wyrwać się ze środowiska, w którym żyją. Drugi temat: autotematyzm, czyli "teatr w teatrze", będący położeniem szczególnego nacisku na umowność tego, co dzieje się na scenie. Dzięki obecnym przez cały spektakl zaskakującym zwrotom i załamaniom działań scenicznych (poprzez np. wejście technicznych) odnosi się wrażenie jednocześnie improwizacyjnego charakteru spektaklu, jak również świadomość tego, że wszystko, co rozgrywa się na deskach dużej sceny Teatru Jeleniogórskiego, jest z góry przemyślane i nie ma tam właściwie miejsca na przypadek.

Trzy siostry TEATR IM. C. K. NORWIDA Jelenia Góra

"Trzy siostry"

Historia kobiet z tekstu Czechowa pokrywa się w pewien sposób interpretacyjnie z autotematyzmem. Tak samo, jak widz ulega złudzeniu, że aktorzy mają na scenie wręcz pełną dowolność w tym, co, kiedy i jak zrobią - w ten sam sposób rozmawiają Olga, Masza i Irina. Stoją na krzesłach po prawej stronie sceny, będąc jakby ponad tym, co dzieje się wokół. Są przekonane, że mają wiele możliwości pokierowania swoim życiem, a każda jest w zasięgu ręki. Nabierają wręcz niezachwianej pewności, że uda im się wyrwać z hermetycznego środowiska, w którym się wychowały. Okazuje się jednak, że jest tylko złudzenie.

Na scenie znajduje się długi stół, wokół niego krzesła, butelka wódki i szklanki. Po prawej stronie trzy krzesła. Przy stole siedzą mężczyźni, z których każdy jest "przypisany" do którejś z bohaterek. Stół jest komponentem przestrzeni - w zależności od jego ustawienia zmienia się miejsce akcji. Z tyłu stoi mikrofon, którego wykorzystanie rozbija napięcie scen - w czasie poważnej rozmowy jeden z aktorów podchodzi do niego i artykułuje dźwięki przywoływania ptaków, w jednej z następnych scen zaczyna śpiewać piosenkę, która wywołuje salwy śmiechu na widowni, burząc nastrój, wytworzony przed chwilą. Techniczni w momencie wejścia na scenę też stają się aktorami - są przez te kilka minut częścią misternej konstrukcji.

Spektakl wydaje się jednak być nierówny - niektóre, nieco za długie sceny, są nagle rozbijane przez czyjeś niespodziewane wejście, przez co skupienie widza zostaje zachwiane. Taka nierówna dynamika może trochę męczyć, ale w ostatecznym rozrachunku nie wpływa znacząco na odbiór spektaklu. Ważne jest natomiast to, że mimo tego iż większość scen odbywa się przy stole, to nie są one statyczne. Na scenie panuje nieustanny wręcz ruch, zmienia się światło, muzyka, niespodziewanie ktoś wpada, wchodzi, robi coś zaskakującego. Jedną z najlepszych scen spektaklu jest rozmowa Mikołaja (Robert Mania) z Wasilijem (Marcin Pempuś). Siedzą oni po przeciwległych stronach długiego stołu, kulturalnie na przemian wstają i bezgłośnie wypowiadają tekst, gestykulując przy tym wyraziście. Po każdej kwestii kłaniają się "przeciwnikowi" i wracają na swoje miejsce, żeby go "wysłuchać". Tłem tej dyskusji jest smyczkowy utwór, a sam obraz jest hipnotyzujący.

Trzy siostry TEATR IM. C. K. NORWIDA Jelenia Góra

"Trzy siostry" - plakat do spektaklu

Do wymarzonego wyjazdu sióstr ostatecznie nie dochodzi. Muszą pozostać w świecie, z którego wyrosły. Próby wydostania się nie powodzą się - znajdują sobie mężów (a może mężowie znajdują ich?), przy czym okazuje się, że jeden pije, drugi jest niezaradny i nie bardzo potrafi poradzić sobie w życiu (swoją bezradność i oddanie żonie pokazuje w dramatycznej scenie rozebrania się do naga), a trzeciemu chodzi tylko o seks. Niestety nie ma od tego ucieczki. Tak samo działania aktorów - pozornie są dowolne, a w gruncie rzeczy bardzo precyzyjnie opracowane. Improwizacja i elementy humorystyczne to tylko złudzenie: w spektaklu wszystko jest uporządkowane, a zachwyt czy śmiech widza w pewien sposób przewidziane.

Kreacje aktorów są wyraziste, ale paradoksalnie jakby bledną przy pojawieniu się panów z ekipy technicznej Teatru Jeleniogórskiego, ponieważ podkreślona w ten sposób umowność kreowanego na scenie świata rysuje się w ostrych barwach teatralności. "Trzy siostry" mówią o niemożności wyrwania się z pewnego (czasem nie do końca świadomego) układu, który determinuje wszelkie działania, a próba jego rozbicia kończy się wejściem w kolejny (nie zawsze lepszy) schemat życia. Jedynym ratunkiem okazuje się śmiech - zauważanie groteski codziennych sytuacji oraz duża doza humoru, czyli brak powagi na co dzień pozwala przetrwać nawet w najgorszych chwilach.

Joanna Marcinkowska
Teatralia Zielona Góra
8 lipca 2009

Teatr im. C.K. Norwida w Jeleniej Górze
Antoni Czechow
"Trzy siostry"
przekład: Natalia Gałczyńska
reżyseria: Krzysztof Minkowski
dramaturgia: Wojtek Zrałek-Kossakowski
scenografia, kostiumy: Konrad Schaller
muzyka: Jan Suświłło
obsada:
Andrzej Prozorow - Robert Dudzik
Natasza - Monika Dawidziuk (gościnnie)
Olga - Magdalena Kuźniewska
Masza - Rozalia Mierzicka
Irina - Anna Ludwicka
Fiodor Kułygin - Jarosław Dziedzic
Aleksander Wierszynin - Bogusław Siwko
Mikołaj Tuzenbach - Robert Mania
Wasilij Solony - Marcin Pempuś
Iwan Czebutykin - Kazimierz Krzaczkowski
Anfisa - Krystyna Dmochowska
premiera: 13 marca 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP