zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Nieśmiertelny Bułhakow

Na czym polega fenomen "Mistrza i Małgorzaty"? Ponadczasowa wymowa, stale aktualne kwestie władzy, istnienia Boga i idealnej miłości. To wszystko jest w tej powieści. Książka, która powstawała przez dwanaście lat i jest dopracowana w każdym najdrobniejszym szczególe, to dzieło geniuszu.

Reżyserujący arcydzieło Bułhakowa - Grigorij Lifanow w Poznaniu pracował już nad "Bobokiem". Ponownie zaproszono go do współpracy. Kto widział "Boboka", znów mógł poczuć wyjątkową manierę i wysublimowany styl rosyjskiego reżysera.

Lifanow swój spektakl skonstruował z trzech aktów. W pierwszym - ukazał nowoczesną Moskwę, tętniącą życiem kulturowym i wyzwoloną religijnie. W drugim skupia się na wątku jednostki i jej szaleństwa. A właściwie na prawdzie, którą reprezentowali i do której dążyli w swoim życiu Iwan Bezdomny oraz Mistrz. Trzeci akt natomiast dotyczy miłości Mistrza i Małgorzaty. Miłości idealnej, czystej, oddanej, najpiękniejszej i najprawdziwszej. Miłości, która ma szansę spełnienia dzięki Wolandowi. Diabelskie moce wciąż dopuszczając się zła, paradoksalnie doprowadzają do połączenia artysty i jego muzy. Nie dziwi więc fakt, że Bułhakowska powieść opatrzona jest cytatem zaczerpniętym z "Fausta".

Mistrz i Małgorzata TEATR POLSKI Poznań

"Mistrz i Małgorzata"
fot. A. Tomczyńska

Reżyser w swojej czterogodzinnej sztuce zawarł to, co najistotniejsze. Niemożliwym byłoby przedstawienie wszystkich zdarzeń z powieści, a Lifanow wybrał najtrafniej. Oddał jej pełną esencję. Wprowadził na scenę narratora, który opowiada i zapowiada kolejne zdarzenia. W czasie dwóch przerw była czytana na żywo powieść z powieści, czyli losy Jeszui i Piłata. A zaczęło się oczywiście od Berlioza i Bezdomnego...

Odsłona pierwsza była bardzo dynamiczna, choć nie zabrakło momentów spokojnych, stonowanych. Dynamizm objawiał się choćby wtedy, gdy na scenę z ogromnym rozmachem wjechał tramwaj, odcinając głowę poety Berlioza. Ukłony dla pomysłowości twórców. Element statyczny wprowadzał sam Woland. Roztaczał wokół siebie aurę tajemniczości i magii. W akcie pierwszym wiele się działo. Dużo było biegania, czarów, efekciarskich sztuczek i efektów specjalnych. Pełna żywiołowość.

Odsłona druga to scena w szpitalu psychiatrycznym, gdzie przebywali Iwan Bezdomny i Mistrz. Lifanow skupił się na ukazaniu więzi łączącej te dwie postacie. Obydwoje byli szaleńcami i artystami niepasującymi do ówczesnej Moskwy. Dwa pierwsze akty wspaniale dopełnia trzeci - wątek miłości Małgorzaty i jej ukochanego. Pokazuje kobiecą determinację, poświęcenie i namiętność kochanków.

Mistrz i Małgorzata TEATR POLSKI Poznań

"Mistrz i Małgorzata"
fot. A. Tomczyńska

Nie licząc statystów, w spektaklu zagrało 21 aktorów, i to doborowych. Na pierwszy plan wysuwa się bezapelacyjnie postać Wolanda. Piotr B. Dąbrowski stworzył porywającą kreację. Magnetyzował całym sobą i to przez cały czas trwania sztuki, zaprezentował najwyższy poziom aktorstwa. Świetnie wypadł Michał Kaleta jako Mistrz. Łukasz Chrzuszcz w roli Iwana Bezdomnego zagrał jak zwykle wzorowo. To aktor, który potrafi przyciągać i skupiać stuprocentową uwagę publiczności. Na wysokim poziomie zaprezentowała się również szajka Wolanda; rozbawiali do łez Behemot Jakuba Papugi i Korowiow Sebastiana Cybulskiego. Od seksownej Magdaleny Płanety, kreującej Hellę, nie można było oderwać wzroku. Mówi się, że Bułhakow cenił kobiety silne i fascynujące, szukając takich zarówno w literaturze, jak i w życiu. Idąc tym tropem, Anna Wodzyńska w roli Małgorzaty wypadła dobrze, acz nie rewelacyjnie.

Scenografia autorstwa Anny Tomczyńskiej jest bardzo mobilna i bogata. Przechodzenie do kolejnych scen odbywa się sprawnie i szybko. Poczynając od spotkania na Patriarszych Prudach z Moskwą w tle, do efektownego wjazdu tramwaju na scenę, poprzez szpital psychiatryczny, aż do balu u szatana. W akcie drugim reżyser zastosował zabieg wyświetlania zdjęć Małgorzaty podczas opowiadania Mistrza o swojej ukochanej. Ona sama pojawia się dopiero w trzecim akcie za półprzeźroczystą zasłoną.

Spektakl został zrealizowany w Teatrze Polskim z ogromnym rozmachem. Długi czas trwania nie odstrasza. Efekty specjalne w postaci tramwaju czy lecących z "nieba" czerwońców potwierdzają tylko kreatywność realizatorów. A Bułhakow pozostaje nieśmiertelny.

Patrycja Kowalczyk
Teatralia Poznań
21 listopada 2009

Teatr Polski w Poznaniu
Michaił Bułhakow
"Mistrz i Małgorzata"
przekład: Irena Lewandowska, Witold Dąbrowski
adaptacja i reżyseria: Grigorij Lifanow
scenografia: Anna Tomczyńska
opracowanie muzyczne: Aleksander Żedeliow
kostiumy: Anna Tomczyńska
ruch sceniczny: Filip Szatarski
projekcje: Jaśmina Joanna Wójcik, Jakub Wróblewski
efekty specjalne: Igor - Adventure
obsada:
Michał Kaleta /Mistrz/
Anna Wodzyńska /Małgorzata/
Aleksandra Bednarz /Natasza/
Piotr B. Dąbrowski /Woland/
Sebastian Cybulski /Korowiow/
Jakub Papuga /Behemot/
Piotr Szrajber /Asasello/
Magdalena Płaneta /Hella/
Łukasz Chrzuszcz /Iwan Bezdomny/
Wojciech Kalwat /Berlioz , Popławski/
Sylwester Woroniecki /Autor/
Piotr Kaźmierczak /Bengalski/
Paweł Siwiak /Warionucha, Riuchin/
Wiesław Zanowicz /Nikanor Bosy, Siemplejarow/
Barbara Krasińska /Telegrafistka, Pielęgniarka/
Andrzej Szubski /Lichodiejew/
Zbigniew Waleryś /Doktor Strawiński/
Małgorzata Peczyńska /Praskowia Fiodorowna/
Ewa Szumska /Kochanka Siemplejarowa/
Teresa Kwiatkowska /Kobieta z Filii Komisji Widowisk, Żona Siemplejarowa/
Edward Warzecha /Bufetowy Sokow, Nikołaj Iwanowicz/
premiera: 15 października 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP