Gorki schowany na dnie

Prawie dwa miesiące Teatr Nowy kazał czekać na pierwszą premierę w sezonie artystycznym 2009/2010. Zbiegło się to w czasie ze spotkaniem upamiętniającym 60. rocznicę istnienia Teatru Nowego w Łodzi. 21 listopada mieliśmy szansę zobaczyć nowy spektakl - "Na dnie" Gorkiego w reżyserii Ireneusza Janiszewskiego. "Na dnie" to drugi, obok "Choroby młodości", spektakl stworzony przez tego młodego reżysera dla Teatru Nowego. Ponownie sięga on po trudne tematy, próbując odnaleźć istotę człowieczeństwa.

Maksym Gorki - rosyjski naturalista, swoimi utworami wzruszał miliony ludzi. Janiszewski, jak czytamy na stronie internetowej teatru, odnajduje bohaterów "Na dnie" i ich problemy "na ulicach naszych miast". Możliwe, że to było powodem, że reżyser "przejął" bez zastrzeżeń cały tekst Gorkiego. Dodał do niego tylko liczne wulgaryzmy. Czyżby to jedyna zmiana, jaka zaszła między współczesnymi ludźmi, a tymi z początku XX wieku?

Na dnie TEATR NOWY IM. K. DEJMKA Łódź

"Na dnie"
fot. S. Kmieciak

Kilka scen Janiszewski nakręcił na ulicach Łodzi i w trakcie spektaklu wyświetlał nad sceną. Zabieg przypominający ten, którym posłużył się Krystian Lupa w "Factory 2", niestety w przypadku spektaklu byłego asystenta Lupy, zabieg nieumotywowany. Widzimy aktorów, którzy mają w miejskiej przestrzeni reprezentować bezdomnych. Janiszewski zdecydował się krótkie filmiki naładować symboliką i ekspresją. Nastia (Malwina Irek) pręży się w wyuzdanych pozach na przystanku tramwajowym, malując ciągle pomadką swoich wyimaginowanych kochanków. Jej tragizm został niestety zrównany do choroby umysłowej.

Przestrzeń właściwej gry, jak i widownia zostały umieszczone na scenie. Publiczność ma przez to utrudnioną drogę na swoje miejsca - przez ciemny korytarz, po wąskich schodach. Scenografia, którą reżyser tworzył razem z Katarzyną Paciorek utrzymana jest w szarej, ponurej kolorystyce. Dokładnie tak może wyglądać każdy dom noclegowy dla bezdomnych. Metalowe piętrowe łóżka przykryte brudnymi kołdrami i kocami. Stare obskurne szafki i góry śmieci, takich jak gazety czy kartony, które dla mieszkańców noclegowni mają jednak duże znaczenie. Kilka elementów stanowi kontrast dla całości. Centralnie ustawiona kanapa, metalowe belki podtrzymujące sufit czy choćby rajstopy jednej z kobiet wdzierają się w przestrzeń swoją rażącą czerwienią. Twórca chciał wszelkimi sposobami przykuć uwagę widzów i wstrząsnąć ich emocjami. Niestety można by to skomentować słowami jednej z postaci dramatu: "Obiecał każdemu jakiś raj, ale drogi nie pokazał."

Dla dramatów Gorkiego znamienne są liczne dłużyzny, które Janiszewski w swojej realizacji jeszcze bardziej podkreślał, przeciągał aż do granic wytrzymałości publiczności (niektórzy nie wytrzymali i uciekli z teatru już w przerwie). Reżyser zapewne chciał poprzez to zmusić widzów do przyjrzenia się ludziom z dna. W prawdziwym życiu widząc bezdomnego, przyspieszamy kroku, by jak najszybciej go minąć. Nikt nie widzi w nim człowieka, nie dopuszcza do siebie myśli, że pijacy spod sklepu monopolowego też mają uczucia. W spektaklu Janiszewskiego nie mamy wyjścia. Siedzimy i wysłuchujemy żalów postaci, bardzo często do znudzenia powtarzanych.

Na dnie TEATR NOWY IM. K. DEJMKA Łódź

"Na dnie"
fot. S. Kmieciak

Z każdą minutą spektakl staje się coraz bardziej niewygodny dla widzów. Niestety nie chodzi o to, że odkrywamy coś w nas samych, że dokonuje się w nas przemiana dzięki magii teatru. Po prostu strasznie nam się nudzi, a słaba gra, niezręczność i zagubienie aktorów wywołują w nas frustrację. Reżyser skupił się najwidoczniej na szukaniu powiązań tekstu ze współczesnością, zostawiając aktorów samych sobie. Spowodowało to, że nie wiedzą, co mają robić. Snują się po scenie i wykrzykują swoje kwestie. Niestety - dobre przekazanie sensu utworu jest niezależne od nasilenia głosu aktorów. Wrzask, przechodzący wręcz w zwierzęce wycie, stawia pod znakiem zapytania człowieczeństwo bohaterów, ale nie ma żadnego odzwierciedlenia w ich psychologicznych kreacjach.

"Na dnie" Gorkiego mówi o ciągle aktualnych problemach - potrzebie bliskości, marzeniach, uczuciach, które życie zmusza do skrywania na dnie duszy. Szkoda tylko, że reżyser ukrył te aspekty tak głęboko, że trudno je zauważyć w spektaklu, a w zamian nie dodał nic od siebie. Okazuje się, że znacznie lepiej jest przeczytać znakomity tekst Gorkiego i samodzielnie wyciągnąć odpowiednie wnioski, niż przez dwie i pół godziny męczyć się na niewygodnych krzesłach.

Magdalena Mirecka
Teatralia Łódź
28 listopada 2009

Teatr Nowym im. Kazimierza Dejmka w Łodzi
Maksym Gorki
"Na dnie"
reżyseria: Ireneusz Janiszewski
scenografia: Ireneusz Janiszewski, Katarzyna Paciorek
kostiumy: Katarzyna Paciorek
asystent reżysera: Adam Marczak
obsada: Kamila Jarosińska, Magdalena Kaszewska, Joanna Niemirska, Malwina Irek, Danuta Rynkiewicz, Hubert Bronicki, Wojciech Droszczyński, Marek Lipski, Marek Kołaczkowski, Tomasz Kubiatowicz, Krzysztof Pyziak, Bartosz Turzyński, Słamowir Sulej
premiera: 21 listopada 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP