Portret Ślązaka - reżysera w miesiącu urodzin

Luty to miesiąc urodzin Kazimierza Kutza. Dosłownie, bo urodzony został 16 lutego przed osiemdziesięciu latu, w przenośni, bo niemal cały miesiąc trwają w Polsce uroczystości poświęcone tej rocznicy. Okrągła liczba jest doskonałym pretekstem do przypomnienia sylwetki znakomitego reżysera filmowego i teatralnego.

Sam Kazimierz Kutz wywiady lubi rozpoczynać od historii swojej rodziny, która nierozerwalnie związana była ze Śląskiem. To w połączeniu specyfiki śląskiego charakteru i wyjątkowych cech: oczytania i otwartości reprezentowanych przez matkę, upatruje podstaw, które sprawiły, że jest tym, kim jest. Późniejsze wydarzenia były w dużej mierze efektem szczęścia, jak sam wspominał na urodzinowej gali w Teatrze Rozrywki 23 lutego.

Rozpoczął swoją przygodę z filmem w 1955 roku asystowaniem Andrzejowi Wajdzie na planie "Pokolenia". Debiutował "Krzyżem walecznych" w 1959 roku. Pierwsze filmy Kutza realizowane były niejako w opozycji do szkoły polskiej - zamiast dawać obrazy ideałów romantycznych i martyrologii, skupiały się na codzienności, obserwacji zwykłego życia, początkowo opierały się jedynie o dzieła pisarzy: Józefa Hena, Kazimierza Brandysa.

Kazimierz Kutz

Kazimierz Kutz

Nakręcona w 1970 roku "Sól ziemi czarnej" rozpoczyna cykl filmów o Śląsku wg własnych scenariuszy reżysera. "Sól..." to historia pierwszego powstania śląskiego ukazana przez opowieść o losach siedmiu braci, których życie, dalekie od wzniosłości, wpisane było w pewną mitologię śląską. Następną częścią była "Perła w koronie" (1972), pokazująca obronę pracy jako jednej z podstawowych regionalnych wartości. Przedstawiono tu historię strajku górników, którym niemiecki właściciel kopalni grozi zamknięciem zakładu. Wplecione w te wydarzenia zostało zwykłe życie robotnika i jego rodziny, reprezentującej jeszcze jedną śląską wartość - życie rodzinne. Trylogię zamykały: "Paciorki jednego różańca", które w symboliczny sposób odzwierciedliły zagładę tradycyjnych wartości na Górnym Śląsku: główny bohater po wyprowadzce z miejsca, w którym żył całe życie, umiera.

Filmy te, w swoim czasie kultowe, uznane przez szeroką publiczność, pozwoliły całej Polsce zakochać się w Śląsku. Lecz ten obraz był zmitologizowany, przepełniony wyobrażeniami, przez co ukazywał Śląsk myśli i uczuć - nie do końca jego prawdziwy portret.

Sam reżyser przyznaje, że powrót "na Śląsk", czyli od wyprowadzenia do zrealizowania pierwszego filmu był niejako ucieczką z życia osobistego, ucieczką niezwykle udaną zawodowo.

W teatrze Kutz debiutował niemal równolegle z filmem, był rok 1961, Teatr Rozmaitości we Wrocławiu "Śmierć gubernatora". I tutaj również sprzyjało mu szczęście, na które się powołuje. Nie związał się na długo z żadną ze scen, reżyserował od gór aż po morze najróżniejszy repertuar. Niezbyt udany "Savonarola" Jovana Histriča spowodował rozstanie z teatrem na kilkanaście lat. Po powrocie "Przedstawieniem Hamleta we wsi Głucha Dolna" w warszawskim Teatrze Na Woli w 1977 roku, pracował z powodzeniem, zapisując się na trwałe jako świetny reżyser teatralny.

Niemal każde z jego przedstawień na podstawach od Ibsena do Głowackiego spotykało się z żywym przyjęciem, czego ukoronowaniem było przeniesienie do Teatru Telewizji "Do piachu..." w 1988 roku. Różewicz rozprawiał się w nim z mitem narodowym, który w ujęciu Kutza nabrał jeszcze większej ostrości. Odmitologizowując losy AK poprzez postać prostaka, żołnierza tej formacji, spotkał się nawet z zarzutem propagandy antyakowskiej. Jednak zabieg ten wydał dzieło uniwersalne, pozbawiając je narodowej otoczki.

Do piachu TEATR TELEWIZJI

"Do piachu"
fot. Z. Januszewski

W teatrze Kutza występowali najwięksi i najsławniejsi aktorzy swoich czasów: Franciszek Pieczka we "Wrogu ludu" (Teatr Powszechny w Warszawie, 1979r.), Grażyna Barszczewska i Roman Wilhelmi w "Dwoje na huśtawce" Gibsona (Scena na piętrze, Poznań, 1983r.), Anna Seniuk, Anna Polony, Jerzy Bińczycki, Janusz Gajos, Jan Nowicki, Jerzy Trela, Tadeusz Łomnicki, Krzysztof Globisz, Marek Konrad, Zbigniew Zamachowski.

Kariera polityczna, którą Kutz rozwijał od roku 1997 wpłynęła na jego aktywność na polu sztuki. Od około 2005 roku Kazimierz Kutz udziela się głównie jako polityk, obecnie będąc posłem na sejm RP. Dzięki swoim ciętym wypowiedziom i własnemu zdaniu oraz niezależności, posiada grono zaciekłych zwolenników, ale i wrogów. Jest jednocześnie najgorętszym orędownikiem "sprawy śląskiej" i podobnie jak w polityce, wiele osób gloryfikuje jego rolę dla popularyzacji Śląska, ale są i głosy przeciwne: że wypacza obraz regionu, że nie broni go tak mocno, jak mógłby...

Niewątpliwie na "Śląskich urodzinach Kazimierza Kutza" w Teatrze Rozrywki w Chorzowie pojawili się tylko ci pierwsi, a mury teatru pękały w szwach. Siedemdziesięciopięciolecie artysta ten świętował w Teatrze Śląskim. Pięć lat minęło jak z bicza strzelił i przyszła kolej na celebrowanie osiemdziesiątej rocznicy urodzin - tym razem na deskach Teatru Rozrywki. Teatr uhonorował reżysera z wielkim staraniem. Na scenie czekał na mistrza tron i specjalni goście (m.in. Adam Michnik, Małgorzata Szejnert, prof. Andrzej Gwóźdź) oraz rodzina. Wielkie świętowanie rozpoczął popis wokalny zespołu folklorystycznego "Bojszowian". Po nim jubilat spłynął na scenę w otoczeniu wielkiej urody "Bojszowianek", spoczął na tronie, gotów przyjmować życzenia i przygotowane, specjalnie na tę okazję, występy artystów lokalnych i przyjezdnych. Wieczór poprowadziły dwie "muzy" - reprezentantka śląskości - Grażyna Bułka oraz przedstawicielka nurtu krakowskiego (choć wiele lat na Śląsku) - Anna Ratajczyk.

Później już było dużo wszystkiego. Trzy razy mogliśmy podziwiać Elżbietę Okupską, to jej w finale przypadło odśpiewanie "Kaziu, zakochaj się". Mysłowice reprezentował Artur Rojek, który przybył do Rozrywki z dwiema lirycznymi balladami. Nie zabrakło Bernarda Krawczyka, przyjaciela Kutza od czasów liceum. Duet Magda Piekorz i Wojciech Kuczok wygłosił poemat "nafaszerowany" cytatami z Kutzowej twórczości. Był i fragment "Cholonka" - hit teatru Korez, trochę "Pomsty", czyli "Zemsty' po śląsku, a i "Damy i Huzary" (Jerzy Trela) wkradły się na scenę. Kabaret Rak rozbawiał, Jerzy Cnota nucił w gwarze.

Należałoby się zastanawiać raczej, czego nie było. Kutz łaskawie przyjmował należny sobie hołd, od czasu do czasu na długość imprezy pociesznie utyskiwał.

Osiemdziesiąte urodziny reżysera zbiegły się z wydaniem książki "Cały ten Kutz". Uroczystość w Teatrze Rozrywki była jednocześnie jej promocją. Po zakończeniu części artystycznej, mistrz podpisywał książkę we foyer, gdzie rozpoczynał się bankiet, a tymczasem już noc zapadała nad Śląskiem...

Zespół Teatraliów życzy solenizantowi następnych osiemdziesięciu twórczych lat.

Beata Piotrowska i Inga Niedzielska
Teatralia Katowice
28 lutego 2009

80. urodziny Kazimierza Kutza

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP