Magiczne maski

Maski. W ich całym pięknie, w ich wyjątkowości jest coś przerażającego. Straszne są ich puste oczodoły, szpara rozchylonych ust wzmaga lęk. To dzięki człowiekowi maska staje się pełnią. Wystawę Muzeum Śląskiego można więc oglądać z zachwytem podszytym niepokojem.

Wykład profesora Guido Lauro Parisiego z Włoskiego Instytutu Kultury w Krakowie, który odbył się w Muzeum Śląskim 22 stycznia, pozwolił oswoić się nieco z tą tajemniczą atmosferą masek. Krótką historię oraz praktykę w ich tworzeniu przybliżono audytorium za pomocą krótkiego czarno-białego filmu. Najciekawszy jednak moment tego popołudnia to opowieść o specyfice maski w commedii dell`arte oraz o wyjątkowej magii weneckiego karnawału. Profesor Parisi z typowo włoską pasją i swadą opowiadał o odwiecznym kontraście wewnątrz dusz swych rodaków, o rozdarciu między sacrum a profanum. Kontrast ten widoczny jest w niemal wszystkich włoskich obchodach świątecznych (w większości rodowodu rzymskiego). Karnawał, kontynuujący tradycję antycznych Saturnaliów, nie był pierwotnie świętem religijnym. Na czas karnawału wyznaczył Kościół okres od Bożego Narodzenia (a właściwie od kilku dni przed nim) aż do Wielkiego Postu. Z Saturnaliów pozostała najważniejsza reguła tego wyjątkowego czasu świątecznego: brak reguł.

Karnawał wenecki jest nie tylko najbardziej spektakularny w całej Italii, ale jest po prostu najstarszy. Ma tradycję tysiącletnią - po raz pierwszy został wspomniany w 1026 roku. Dziś ceni się przede wszystkim wizualną stronę karnawału w Perle Adriatyku - barwne kostiumy, spektakularne maski o misternych zdobieniach są niezwykle fotogeniczne i co roku możemy podziwiać zdjęcia przesycone barwami i nieco kiczowatym już klimatem. Kiedyś jednak maski były używane w Wenecji cały rok. Nie wszystkie były jednakże dozwolone dla każdego - typem powszechnym była tzw. bautta. Karnawałowe przebranie miało pomóc w ukryciu tożsamości, ale nie społecznej pozycji. Maska często była nadużywana przez Wenecjan, więc zakazywano jej używania. Barwnemu karnawałowemu korowodowi masek kres położył okres napoleoński, który przyniósł Wenecji także i inne rewolucje, jak na przykład otwarcie bram getta żydowskiego.

Zakrywa się twarz po to, aby coś ukryć, ale także po to, aby wskazać na coś innego, podkreślić inną cechę. Jest to oczywiste tak samo w przypadku commedii dell'arte, jak i weneckiego karnawału. Teatrowi w dobie renesansu powrót do maski dał jednak coś jeszcze: przywilej improwizacji. Fabuła ze stałymi typami postaci, doskonale rozpoznawalnymi dzięki niezmiennym kostiumom i maskom, mogła być modyfikowana, dostosowywana do nastroju publiczności, dawała możliwość ciągłego zaskakiwania jej przy jednoczesnym poczuciu stałości pewnych elementów. Aktorzy, ludzie o wielkiej wyobraźni i inteligencji, stawali się reżyserami samych siebie. Jak profesor Parisi zauważył, commedia dell'arte narodziła się jako komedia zawodów, profesji ówczesnych Włoch doby odrodzenia. Jednocześnie stała się komedią sztuki aktorskiej, zawodu, bycia aktorem. Oczywiście nie mogło w trakcie wykładu zabraknąć krótkiej biografii i charakterystyki każdej z głównych postaci, jak Arlekin, Kolombina, Brighella, Poliszynel, Pantalone. Dla mnie najcenniejsze były jednak te fragmenty wywodu profesora, które zdradzały pasję wobec samego tematu, włoski humor, temperament i fascynację tymi niesamowitymi tworami kultury, do dziś przecież płodnymi, jak commedia dell'arte i karnawał wenecki.

Wystawa potrwa jeszcze do 15 marca, jest więc jeszcze szansa z zapoznaniem się z bogatą kolekcją masek, wśród których nie brak komediantów dell'arte oraz pięknych masek weneckich.

Marta Nowok
Teatralia Katowice
7 marca 2009

Muzeum Śląskie w Katowicach
Wystawa "Maska. Magia. Sztuka. Metamorfoza"
16.12.2008 r. - 15.03.2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP