American dream by Rubin

Pomimo mocnego nadszarpnięcia upływem czasu "amerykański sen" ciągle pozostaje jedną z najbardziej popularnych i inspirujących iluzji. Utożsamiana z USA Ameryka to synonim krainy szczęścia, swego rodzaju Eldorado, w którym każdy może odnaleźć własne miejsce i zyskać odpowiednią pozycję. Tyle tylko, że wszystko ma dwie strony, dwa oblicza...

Dwóch znajomych, Jakub i Robert, wyszukują spragnionych miłości kobiet, aby wyciągnąć od nich pieniądze. Męska prostytutka, jej reżyser i ich zmanipulowana ofiara. Za kulisami tego przedsięwzięcia znajduje się jeszcze kilka innych postaci: syn Mary - John oraz jego ojciec, pożyczający na przekręt pieniądze - Azderbal i jego kochanka, wskazujący odpowiednie kobiety - portier, a także pies... Scenariusz działań zawsze opiera się na identycznym schemacie: mężczyźni przybywają na miejsce i osaczają wybraną kobietę. Jakub rozkochuje ją w sobie, po czym mówi, iż nie mogą być razem, z "rozpaczy" czuje się jak "looser", zabija psa i łyka za dużą ilość tabletek. "Szczęśliwie" wraca jego przyjaciel i ratuje mu życie. Kobieta odjeżdża / odlatuje, zostawiając Robertowi pieniądze na spłacenie "długów" kochanka. Tyle z wierzchniej warstwy utworu, którego schemat fabularny mógłby stanowić kanwę kolejnej, marnej produkcji amerykańskiego przemysłu filmowego. Jednak wystarczy pomysł oraz wizja, aby stworzyć zupełnie nową jakość i zadziwić widza. Ważna staje się nie tylko historia, ale i sposób jej opowiedzenia.

"Drugie zabicie psa"

Tekst Hłaski jest punktem wyjścia dla wyreżyserowanego przez Wiktora Rubina przedstawienia. Napisane prozą "Drugie zabicie psa" w scenicznej adaptacji zostaje skrócone i podzielone na fragmenty, a miejsce akcji zostaje zmienione. Przetasowaniu ulegają sceny i kwestie. Tekst zostaje poukładany zgodnie z wizją reżysera oraz jego inwencją twórczą, przyczyniając się do powstania nowych znaczeń. Dzięki temu przedstawienie uniezależnia się od literackiego pierwowzoru, i trzeba przyznać, że działa to na jego korzyść. Rubin tworząc spektakl, układa puzzle, w których tekst Hłaski stanowi jeden z elementów.

W dużej mierze wszystko opiera się na amerykańskim śnie i tym, co z nim związane, a na co reżyser patrzy w sposób groteskowy oraz ironiczny. To Ameryka - tam wszystko staje się prawdopodobne i nawet portier może stać Louisem Armstrongiem śpiewającym "What a wonderful world" - marzenia się spełniają...

W spektaklu ważny okaże się również dystans, nie tylko reżysera, ale i aktorów. Grający Jakuba, Krzysztof Zarzecki na początku spektaklu ma coś z ruchów Elvisa. Natomiast po plaży przechadza się z niesionym pod ręką psem niczym ratownik ze "Słonecznego patrolu". Robert próbuje kreować go na Jamesa Deana - kobiety nie mogą się oprzeć urokowi wiecznego buntownika... W stosunku do rodzimych produkcji z przymrużeniem oka traktuje się serial "Na dobre i na złe" - Lena (Anita Sokołowska) wysłuchuje streszczenia jednego z odcinków telenoweli. Sokołowska, która w tym serialu kreuje postać lekarki, w spektaklu wciela się w pielęgniarkę - w białym fartuchu, w chodakach, ze sztucznym, szerokim uśmiechem. Z kolei Michał Czachor, John, nie pozostawia wątpliwości co do charakteru kreowanego przez siebie chłopaka - manifestuje go dosadniej, niż opisał to Hłasko. John bawi się granatem, jednej z kobiet na widowni proponuje grę w wieszanie Saddama, znieważa afroamerykańskiego portiera, cytując mu tekst "Murzynka Bambo"... Nie należy jednak zapomnieć o dominującej w przedstawieniu umowności, która przejawia się między innymi tym, że pies to kukła, a Jakub pływa, stojąc na scenie. Kreacje, stworzone przez wspomnianą trójkę aktorów, należą do najlepszych w spektaklu.

Rubin poprzez nawiązania do filmu bawi się konwencjami. Pojawiają się zatem sceny rodem z amerykańskich produkcji: romantyczna jazda na skuterze i takiż spacer, wspinaczka na Czakram, gdzie nieśmiało wyznaje się uczucia i składa się pierwsze pocałunki. Oprócz tego zademonstrowana zostaje scena z "Titanica", w której Jack, kreowany przez di Caprio, pomaga stanąć Rose (Kate Winslet) na dziobie statku. Pojawiają się również chwyty filmowe: zamiast wygłaszania przez aktora myśli bohatera "na stronie", słychać nagraną kwestię - taki sceniczny ekwiwalent filmowego głosu z offu. Widz zostaje także świadkiem zatrzymania akcji - dwoje bohaterów ulega znieruchomieniu, a trzecia postać objaśnia sytuację. W czasach, kiedy współczesny widz częściej ogląda telewizję, niż chodzi do teatru, rozpoznanie nawiązań do filmów nie stanowi dla niego problemu. Zamiast aluzji literackich dziś pojawiają się aluzje do konkurentów teatru - kina i telewizji. Wiktor Rubin stara się wykorzystać zaistniałą sytuację, a zarazem odziera ją z fałszu, demaskuje i ośmiesza. Miesza porządki, dodając kolejne elementy do swoje układanki.

"Drugie zabicie psa"

Jeszcze głębiej w przedstawieniu znajduje się problem gry, manipulacji, zmieniania masek oraz goffmanowskiego "teatru życia codziennego". Manipulowanie zostaje ukazane wielowarstwowo. Ulegają mu nie tylko kobiety, ale i Jakub. Wielkim animatorem okazuje się niespełniony reżyser - Robert. Robert chce, aby Jakub grał według jego scenariusza. Nie pozwala przyjacielowi na zmiany i zabija w nim twórczą inwencję. Jakub w jego rękach jest tylko aktorem, a właściwie marionetką. Wizja Roberta staje się najważniejsza, nie liczą się ludzie, ich emocje, stan psychiczny. Wszystkimi można manipulować i, jak się okazuje, zostać za to nagrodzonym. Oto bowiem Robert otrzymuje statuetkę Oskara i dobrodusznie dziękuje swoim mimowolnym aktorom. Jego cynizm okazuje się na tyle wielki, że wyraża on nadzieję, iż bohaterowie jego filmu nie mają mu za złe... Na chwilę glorii Roberta jednak rzuca cień scena poprzednia: Jakub, niespełniony aktor i człowiek przy napisie Hollywood czyta listy do matki, a następnie skacze. Los Angeles, Miasto Aniołów, ze swoją fabryką snów okazuje się być fabryką kłamstwa. Lecz to kłamstwo jest wszechobecne i zniewalające. Camus powiedział: "Być wolnym, to móc nie kłamać". W świecie, w którym pod jedną maską człowiek skrywa kolejną, tylko rozpaczliwy skok wyznacza kres jednego kłamstwa i wolność jednostki. Jednak zaklęty krąg niemówienia prawdy wciąż trwa.

Pomimo iż w czasie konkursowej prezentacji spektaklu na scenie Teatru Śląskiego niekoniecznie wszystko było takie, jak zamierzali twórcy, to jednak trzeba przyznać zespołowi, że świetnie zinterpretował tekst Hłaski. Rubin rozbija iluzję. Pokazuje kłamstwo oraz umowność zarówno świata realnego, jak i teatru. Reżyser staje się wielkim demaskatorem.

Nad wszystkim góruje jednak podświetlany na czerwono napis "Believe it or not" - uwierz w to albo nie - w historię, w fabułę, w kłamstwa, w teatr, w manipulacje, w amerykański sen... Czemu mamy zawierzyć albo co też mamy odrzucić? Czy spektakl mamy potraktować serio czy też jako kolejną manipulację?

"Believe it or not". Nie dałam się uwieść magii teatru - uwierzyłam przewrotnej prawdzie przedstawiania. Zawierzyłam spektaklowi, który z dystansem pokazuje, że prawda to kwestia doboru słów i siły manipulowania. Wszak "kłamstwo nie różni się niczym od prawdy, prócz tego, że nią nie jest" (S. J. Lec).

Magdalena Czerny
Teatralia Katowice
17 marca 2009

Teatr Polski im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy
Marek Hłasko
"Drugie zabicie psa"
adaptacja: Jolanta Janiczak, Wiktor Rubin
reżyseria: Wiktor Rubin
scenografia: Mirek Kaczmarek
dramaturgia: Bartosz Frąckowiak
muzyka: Piotr Bukowski
reżyseria światła: Robert Łosicki
obsada:
Mary - Beata Bandurska
John - Michał Czachor
Robert - Mateusz Łasowski
Ojciec Johny'ego - Jerzy Pożarowski
Azderbal - Maciej Radel
Lena - Anita Sokołowska
Portier - Marek Tynda
Jakub - Krzysztof Zarzecki
premiera: 15 grudnia 2007 r.
Spektakl zaprezentowany w ramach festiwalu Interpretacje, Katowice 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP