Z ducha Antesteriów

Nie będą to do końca poważne dociekania, nie będą też całkiem niepoważne, bo i do faktów zmierzam się odwoływać. By nie zanudzać i wysłużonej już klawiatury nadmiernie nie eksploatować, parafrazując tytuł jednego z dzieł Nietzschego, zamierzam deliberować, medytować, spekulować itd. o narodzinach idei wiosennych festiwalów teatralnych z ducha Antesteriów.

Wiosna Teatralna na Rakowcu 2009

Wiosna Teatralna na Rakowcu 2009 - plakat

Elbląska Wiosna Teatralna, Krakowska Wiosna Baletowa, Poznańska Wiosna Baletowa, Festiwal Wiosny w Poznaniu, Przemyska Wiosna Fredrowska, Wiosenny Festiwal Teatralny w Bielsku-Białej - wymieniam tylko te najpopularniejsze na rodzimym gruncie. Niektóre zdążyły już stać się nieodłącznymi składnikami życia teatralnego w Polsce, inne powoli kształtują swą formę i podczas kolejnych edycji wyrabiają własną markę. Po samych tytułach widać, że niejednokrotnie ich dominantą staje się taniec, ale nie jest to regułą. Nasuwają się pytania: skąd taki urodzaj wiosennych festiwali? Skąd sam pomysł?

Zacznę od wyjaśnienia, bo o ile np. Wielkie Dionizje są terminem spopularyzowanym (chociażby na lekcjach historii czy języka polskiego), o tyle greckie Antesterie nie muszą być znane wszystkim. Antesterie należały do najstarszych świąt dionizyjskich, odbywały się na przełomie lutego i marca, w miesiącu Antesterion (gr. anthe - kwiaty; Antesterion - ukwiecony). Obchodzono je przed wszystkim w miastach jońskich, ale także w Atenach. Trwały trzy dni, do obrzędów należała m.in. procesja do świątyni Dionizosa, gdzie odprawiano symboliczne zaślubiny boga z żoną archonta basileusa (najwyższego urzędnika odpowiadającego za obrzędy religijne i organizację świąt ku czci bogów). Kolejnym, nieodzownym elementem był rytuał otwierania beczek z ubiegłorocznym winem i kosztowania go, co miało symbolizować łączność ze światem umarłych. Co ciekawe, oprócz radosnych pochodów, nieskrępowanych tańców i zabaw, konkursów, polegających na prześciganiu się w piciu trunku, święto miało drugi, bardziej mroczny biegun - rytuały dla zmarłych. Wierzono, że Hermes miał wówczas wypuszczać z Hadesu dusze zmarłych. Oddawanie czci umarłym odbywało się trzeciego dnia: modlono się, składano ofiary, ale jednocześnie skrupulatnie zamykano świątynie, aby nie wkroczyły do nich błąkające się duchy. Oddawano im za to osobny pokój w każdym domu, w którym przygotowana była dla duszy bogata uczta.

Pozostałości Teatru Dionizosa

Pozostałości Teatru Dionizosa

Z tych podstawowych informacji chciałabym wybrać dwie kwestie, które mnie najbardziej zainteresowały i zarazem skłoniły do refleksji o idei wiosennych festiwali teatralnych. Mam tu na myśli po pierwsze proces teatralizacji życia, które z nadejściem wiosny budzi się z ogromną intensywnością i siłą witalną. Natomiast drugą kwestią jest na tyle szerokie ujęcie wiosennego święta, że oprócz afirmacji życia, symbolicznych (i dosłownych) narodzin, mieści w sobie także pytania o śmierć i troskę o duszę, a nawet strach przed innymi zmarłymi.

By dodać atrakcyjności faktom, trochę pofantazjować i spróbuję udowodnić (albo i nie udowodnić), że starożytna grecka tradycja może przekładać się na naszą rzeczywistość. Pierwsza kwestia - teatralizacja - niemal wprost odpowiada współczesnym realiom. Czyż nie nadajemy wiośnie pewnych szczególnych znaczeń, czyniąc z niej niezwykłą porę roku, powiedziałabym, że w jakiś sposób odświętną i uroczystą? Czy to nie wiosną wzmaga się apetyt na zmiany - od czysto zewnętrznych (jak np. wygląd) - po pracę nad samorozwojem intelektualnym, duchowym? W bajkach pojawia się Pani Wiosna jako personifikacja pory roku. Inny, skrajny przykład to spece od marketingu i reklamy, żerujący na wiośnie, jako atrakcyjnym produkcie handlowym. Poprzez te liczne, choć nie zawsze w pełni uświadomione, "rytuały" dokonujemy swoistej teatralizacji wiosny. Stąd już tylko mały krok do znalezienia odpowiedniej formy dla niekończącej się teatralizacji - będzie nią oczywiście festiwal! Mocno skonwencjonalizowany, zaspakajający potrzebę rozrywki widza i dodatkowo wprowadzający rozróżnienie na czas pracy i czas świętowania (tu: festiwalu). Warto jeszcze zwrócić uwagę na taniec, który pojawiał się podczas radosnej części obchodów Anasteriów, a w czasach nam współczesnych stał się głównym tematem, organizującym wiele festiwalów wiosennych, o czym wspominałam na początku.

Waza przedstawiająca obchody Antesteriów

Waza przedstawiająca obchody Antesteriów

Z drugim elementem - nierozerwalnością życia i śmierci - jest nieco większy problem, bo trudno by mówić o tak silnej dwubiegunowości naszych wiosennych festiwalów. Należy mieć jednak świadomość banalnego, acz prawdziwego stwierdzenia, że każde nastanie wiosny (czas narodzin, czas życia) wiąże się z definitywnym pożegnaniem zimy. Mówiąc dosadniej: śmiercią zimy. Najlepszym bodaj argumentem na poparcie tego stwierdzenie jest nasza, słowiańska tradycja topienia Marzanny. Kiedy sięgnę pamięcią w czasy dzieciństwa, zwyczaj ten kojarzy mi się bardzo pozytywnie - z zabawą służącą określonemu celowi, czyli przyspieszeniu nadejścia upragnionej wiosny. Dopiero przyglądając się temu z dalszej perspektywy, widać wyraźnie, jak bardzo brutalny to zwyczaj - niewybredny akt mordu, by przebłagać naturę. Owszem, wszystko to tylko symboliczne, ale jakże wymowne!

Czy kogoś to przekonało, czy nie (de facto nie o to chodziło), mam nadzieję, że pozwoliło chociaż na zajmującą wycieczkę intelektualną. Być może podczas uczestnictwa, w którymś z wymienionych na wstępie wydarzeń ktoś uśmiechnie się na wspomnienie zaproponowanej przeze mnie genezy wiosennych festiwali teatralnych. Bo o nic, poza zabawą, tu nie chodziło.

Agnieszka Dziedzic
Teatralia Kraków
21 marca 2009

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP