Krytyk krytyki

Życie Jerzego Stempowskiego to jeden wielki paradoks. Nie lubił krytyki. Krytykował krytykę. Był krytykiem krytyki. I jednocześnie był krytykiem bez tego dopełniacza. Jednym z najwybitniejszych polskich krytyków, głównie literatury, choć zajmował się także teatrem. 4 października obchodziliśmy 40. rocznicę śmierci tego zadziwiającego człowieka. Człowieka, którego styl i dowcip zasługuje na najwyższy szacunek, nawet jeśli swoim piórem ostro ranił miłość własną recenzentów.

Jeszcze w 1929 roku, wyżywając się na krytykach literatury w eseju "Czytelnik o krytyce", oszczędził ludzi piszących o teatrze. Tekst ten był odpowiedzią na zamieszczone w "Wiadomościach Literackich" opinie na temat krytyki autorstwa Marii Dąbrowskiej i Emila Breitera. Ta pierwsza reprezentowała pisarzy, ten drugi - recenzentów. Stempowski postanowił przemówić z punktu widzenia czytelnika, jednak czytelnika rozumianego w specyficzny sposób. Sposób bardzo z jednej strony demokratyczny - bo czytelnikiem może być każdy - uczony, żebrak, bankier, anarchista, właściciel fabryki, hodowca bydła, ktokolwiek. Z drugiej strony - to grupa elitarna. Grupa osób, które smakują literaturę, znają na pamięć witryny księgarskie, zasoby biblioteczne i zaopatrzenie antykwariuszy. I spośród tego spektrum wybierają. Właśnie na wybór Stempowski kładł największy nacisk. Zawodowy czytelnik nie czyta złej ani średniej literatury. Znajduje perełki. Takiemu czytelnikowi krytyk jest potrzebny ewentualnie jako skrzętny kronikarz odnotowujący nowości na rynku wydawniczym. Niepotrzebny jest mu krytyk opiniotwórczy i oceniający. Niepotrzebny jest mu krytyk odkrywający talenty. Wytrawny czytelnik sam je dla siebie odkryje, na długo przed tym, zanim zrobią to recenzenci. Stempowski podkreślał jednak, że jego uwagi dotyczą literatury. "Inaczej zgoła jest w sztukach wymagających pośrednictwa interpretatorów: w muzyce i teatrze. Krytyka może mieć i ma w nich inne i większe pole działania".1

Jerzy Stempowski

Jerzy Stempowski

Trzeba było zaledwie kilku lat, aby również krytycy teatralni doczekali się swojej porcji zgryźliwych uwag. W słynnym eseju "Pełnomocnictwa recenzenta" z 1938 roku, Stempowski porównywał krytyków teatralnych do kleryków kosztujących wina. Wybredni opaci wysyłali takich kleryków do karczm, aby na kilka dni przed przybyciem opata stwierdzili, czy wino w danej karczmie nadaje się do picia. Pełnili więc klerycy podobną funkcję, jak krytycy teatralni. Jednak Stempowski bezwzględnie wypunktował różnice dzielące kleryków i recenzentów. Degustatorzy wina mieli moc sprawczą. Od ich oceny zależało, czy opat zajedzie do wybranej karczmy. Natomiast jeśli chodzi o krytyków, ich opinie nie mają realnego wpływu na zachowania publiczności teatralnej. "- Nie idźcie na tę sztukę, to szmira - mówi krytyk, ale wyrok jego nie pociąga za sobą żadnych skutków. Publiczność dzisiejsza nie upoważnia krytyków do wyrokowania w jej imieniu i - jakkolwiek czyta recenzje - chodzi na wszystkie sztuki, najlepsze i najgorsze, bez różnicy".2 Rola krytyka została rozmyta przez umasowienie się sztuki teatralnej. Recenzja pełniła w tych czasach wg Stempowskiego li tylko rolę materiału promocyjnego.

A jednak, pomimo tego krytycznego stosunku do krytyki, Stempowski od swojego losu nie uciekł. W tych samych wyborach, w których możemy przeczytać te ostre słowa, spotykamy też jego pełne przenikliwości szkice o Fredrze, Słonimskim, Dostojewskim, Joyce'ie i wielu innych. Jednym z najbardziej znanych jest jego szkic "Chimera jako zwierzę pociągowe" z 1933 roku, analizujący zjawisko futuryzmu.

Jedno jest pewne. Czytelnikiem - we własnym rozumieniu tego słowa - pozostał do końca. Czegokolwiek by się nie dotknął - był smakoszem otaczającego świata. Początkując w zwariowanych latach dwudziestych, doświadczając wybuchu wojny, emigrując - pozostał nieśpiesznym przechodniem ze swoich esejów publikowanych w paryskiej "Kulturze" w trudnych latach 50. i 60. I taki właśnie zapisał się w naszej pamięci. Jako ten, który się przygląda.

Jolanta Nabiałek
Teatralia Wrocław
29 października 2009

1 Jerzy Stempowski, Chimera jako zwierze pociągowe, wybór i oprac. J. Timoczewicz, Warszawa 2001, s.25.

2 Tamże, s. 276;

Bibliografia:
1. Jerzy Stempowski, Chimera jako zwierze pociągowe, wybór i oprac. J. Timoczewicz, Warszawa 2001.
2. Jerzy Stempowski (Paweł Hostowiec), Eseje dla Kasandry, Kraków 1981.
3. Pan Jerzy. Śladami Niespiesznego Przechodnia. Wspomnienia i szkice o Jerzym Stempowskim, wybór i oprac. J. Timoszewicz, Warszawa 2005.

4 października 2009 - 40. rocznica śmierci Jerzego Stempowskiego.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP