zwykła czcionka większa czcionka drukuj
szukaj

Młodopolskie wampy

Czy bohaterki młodopolskich dramatów stworzyły męskie projekcje? Czy raczej przynależą one do kategorii ofiar patriarchatu? Po odpowiedź należy zwrócić się do źródeł. Ich analiza niemało nam powie o zjawisku zwanym femme fatale.

Powiedzmy sobie na wstępie, aby uniknąć nieporozumień: "Czar(ne) anioły" nie opowiadają o prawdziwych kobietach, ale o męskich wyobrażeniach na temat kobiet. Mówiąc konkretniej, chodzi tu o wytwory fantazji czterech polskich dramaturgów żyjących na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku: Stanisława Przybyszewskiego, Jerzego Żuławskiego, Tadeusza Micińskiego oraz Juliusza Germana. Nie oznacza to, że autorka pomija znaczenie historycznych postaci, takich jak Dagne Przybyszewska czy Irena Solska, chociaż głównym tematem rozprawy są bohaterki dramatów, czyli postaci fikcyjne. Dramaty ukazane są tu przede wszystkim jako teksty literackie. Tytkowska o przedstawieniach teatralnych na podstawie analizowanych w tej pracy dramatów zamierza napisać w kolejnej książce.

Samo spojrzenie na tytuł, w którym "czerń" i "mrok" spotyka się z "aniołem" i "kobiecością", przypomina, że męska twórczość przedstawiała płeć piękną jako pociągające zło, na które mężczyźni przenosili ukryte i wyparte pragnienia. Jaka była ich treść? Czego one dotyczyły? Czyż nie mamy tu do czynienia z przypomnieniem znanego fragmentu Nowego Testamentu: "A dlaczego widzisz drzazgę w oku brata swego, a belki w oku własnym nie dostrzegasz?" (6.41 Ewangelia według św. Łukasza). Jakie karygodne zachowania przypisywali oni kobietom, które nie były im obce?

Modernistyczni artyści zarzucali kobietom przede wszystkim niepohamowaną seksualność, której sami, nie bez przyjemności, ulegali. Przedstawiali kobiety jako amoralne, lecz sami często gardzili obyczajem, moralnością i prawem, które zdawało się ograniczać ich ekspresję. Sami często zachowywali się histerycznie , o czym świadczą ich epatujące nadmierną emocjonalnością utwory, które nieraz nie tyle gorszą, co raczej śmieszą. Wreszcie zarzucali kobietom próżność, choć sami, jak to celnie zauważył Stanisław Brzozowski w "Legendzie Młodej Polski", w swoim zachowaniu przypominali dawniejszych dworaków, którym "świat służy tu jedynie za scenę, za środek ujawnienia się osobistości". Jednak autorka odżegnuje się od freudowskiego rozumienia projekcji i fantazmatu, wspominając, iż to ostatnie pojęcie nabiera innych cech w pracach Marii Janion, dla której fantazmat oznacza w zasadzie tyle, co wyobrażenie, w którym większą rolę nie odgrywają stłumienia i wyparcia poszczególnych jednostek, ale zachowane z tradycji, przesądnie (przedsądnie) powielane artykulacje zbiorowych postaw wobec różnych zjawisk, w omawianym zaś przypadku względem kobiecości i płciowości.

Sądzę, że z badaczy nieświadomości bliżej Tytkowskiej do Carla Gustava Junga, którego religioznawcze zainteresowania korespondowały z lekturami młodopolskich twórców, jakich celem była penetracja poprzez symbole ponadindywidualnych aspektów ludzkiej osobowości. Stąd niemało odniesień do kategorii wypracowanych przez psychologię analityczną, na przykład koncepcji Cienia, lecz przede wszystkim do obecnej w różnych kulturach i epokach mizoginii (pierwszy rozdział) oraz tendencji występujących w europejskim modernizmie, który dokonał dekonstrukcji romantycznej idealizacji miłości doskonale harmonizującej się z mieszczańskim stylem życia oraz obyczajami opartymi na chrześcijańskich przykazaniach (drugi rozdział). O ile dla romantyków kobieta dla mężczyzny stanowiła czynnik sublimujący, mówiąc zaś obrazowo - ciągnący go w górę, to dla modernistów kobieta niechybnie oznaczała upadek w materię, w nędzę i śmierć. Żadna inna epoka nie utożsamiała tak mocno płci pięknej ze śmiercią, czy jak chce, bodajże najbardziej nieprzejednany mizogin, Otto Weininger z nicością, w czym bardzo przypomina mi gnostyckie postrzeganie miłości płciowej jako upojenia, które sprowadza człowieka z drogi do wyzwolenia.

Witold Gombrowicz

Autorka nie bez sceptycyzmu również odniosła się do teorii gender tłumaczących niesprawiedliwość męskich fantazmatów wyłącznie jako paniczną reakcję na rodzący się ruch emancypacyjny, której efektem było widmo odwetu "drugiej płci".

Jednak główną część pracy, czyli kolejne cztery rozdziały zajęła Tytkowskiej analiza twórczości i kobiecych bohaterek występujących w dramatach Przybyszewskiego, Micińskiego, Germana oraz Żuławskiego, umożliwiająca prześledzenie różnic pomiędzy tworzącymi w jednej epoce autorami. Pierwsza w kolejności została omówiona twórczość autora "Synagogi Szatana", która dla pozostałej trójki stanowiła może nie tyle źródło inspiracji, ale bodziec, aby uprawiać w Polsce sztukę nowoczesną. W twórczości Przybyszewskiego rzuca się w oczy przede wszystkim skłócony z kulturą panseksualizm oraz fatalistyczne spojrzenie na miłość, która łącząc ze sobą ciała, nie może zharmonizować dusz. W ten sposób miłość zdaje się być dla Przybyszewskiego oznaką nieujarzmionej potęgi natury i śmierci, którą projektuje on na kobiety, nawiązując do mizoginicznych wzorców, ciągle żywych w kulturze ludowej, a wywodzących się ze średniowiecza. W ten sposób, niepozbawiona odniesień do własnych przeżyć, twórczość bodajże najbardziej charakterystycznego twórcy Młodej Polski przedstawiała obsesję zdrady oraz erotycznej słabości mężczyzny.

Do koncepcji walki dobra ze złem odwoływał się również Tadeusz Miciński, którego przesiąknięte poezją dramaty oraz udramatycznione poezje zwracają uwagę przede wszystkim oryginalnym spojrzeniem na postać Lucyfera, który w jego twórczości stanowi nie tylko archetyp poety, symbolu niedoli człowieczej, lecz przede wszystkim stanowi alegorię niestroniącej od aktów transgresji wolności. Wśród żeńskich postaci wykreowanych przez autora "W mroku gwiazd" na wyróżnienie zasługuje przebrana w bizantyjski kostium, lucyferyczna Bazilissa Teofanu.

Chociaż trzeba przyznać, że patrząc na twórczość pozostałych twórców, to nie dzieje modnego wówczas dekadenckiego Bizancjum, ale tradycja judaistyczna stanowiła główne źródło inspiracji. W przypadku Germana, była to postać mitycznej Lillith. Natomiast u Żuławskiego nie sposób wspomnieć o Salome, która pod różnymi imionami, w wielu utworach przedstawiała historię kobiety zdobywającej dominację nad mężczyzną, prowadząc w konsekwencji tego ostatniego do upadku.

Ostatni rozdział pracy Tytkowskiej stanowi próbę syntezy poprzez porównanie ze sobą twórczości czterech wymienionych twórców. Okazuje się, że obrazowanie kobiecości w Młodej Polsce wpisuje się w ówczesne europejskie tendencje. Jeśli zaś chodzi o jakieś szczególnie polskie akcenty, to moją uwagę zwróciły dwie sprawy. Po pierwsze, młodopolskie wampy nie są demonami erotycznymi czy seksualnymi w ścisłym znaczeniu tego słowa, chociaż sztuki Przybyszewskiego były podówczas szeroko komentowanymi skandalami. Po drugie, znajdujemy tu bluźniercze nawiązania do kultu maryjnego, chociażby u Micińskiego pod postacią Madonny Syfilitycznej. Wreszcie autorka podejmuje wątek dalszych losów "demonicznych kobiet", które oprócz silnej obecności w twórczości Witkacego, w dwudziestoleciu międzywojennym objawiły się w komediach, komediodramatach oraz kabaretach.

Uważam, że lektura książki Tytkowskiej odsłania, często stereotypowo oceniany pod wpływem uprzedzeń, świat młodopolskiej bohemy i pozwala spojrzeć na jej twórców z większym obiektywizmem, nie kierując się szablonami. Dobrany materiał często poszerzany o wiadomości z mitologii oraz przytaczane uwagi autorów, reprezentujących przeróżne orientacje w badaniach nad kulturą (mi zwłaszcza przypadły do gustu uwagi zaczerpnięte z książki Jeana Baudrillarda "O uwodzeniu"), sprawia, że również lektura przypisów jest czynnością interesującą. Szkoda tylko, że w książce brakuje uwag na temat związków modernistycznych "mrocznych fantazmatów kobiecości" z tymi nurtami kultury i kontrkultury, które często oskarżane są o satanizm.

Michał Wróblewski
Teatralia Trójmiasto
3 sierpnia 2009

Bibliografia:
1. Hans Jonas, Religia gnozy, Liszki 1994.
2. Norbert Sillamy, Słownik psychologii, Warszawa 1994.

Anna Tytkowska
"Czar(ne) anioły. Fantazmaty mrocznej kobiecości w młodopolskim dramacie"
Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2007.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP