Ku uczczeniu Sztuki. Inauguracja działalności Teatru Wielkiego w Poznaniu

Taka jest chwila szczęściem swem radosna,
Że nie wiem, czyli mi starczy głosu,
Bo wśród tych murów dziś się rodzi wiosna
I dąb zielony z męczeńskiego stosu.

Tymi słowy złotousty Kornel Makuszyński wyraził wielką swą radość z tej podniosłej chwili. Chwili, w której w stolicy Wielkopolski, tej najstarszej połaci ziemi naszej, rodzi się wielka Sztuka. Jeżeli tedy kto pomyśli o dniu trzydziestym pierwszym miesiąca sierpnia roku pańskiego 1919, niechaj ma na uwadze iż dzień to uroczysty, pełen uniesień, zwiastujący nową erę w dziedzinie kultury i sztuki rodzimej. Przybytkiem Teatru Wielkiego otwarły się niepłonne nadzieje i wizja rychłego odrodzenia Polski. Świątynia doniosłej sztuki wyrwała się z jarzma niewoli pruskiej. Owy budynek, będący dziełem prof. Littmana z Monachjum, po latach dziewięciu przeszedł w polskie ręce. Nie stanowi on już siedziby Teatru Miejskiego, a odtąd rozbrzmiewać będzie w nim szlachetna mowa polska. Ku uczczeniu tej wyrocznej chwili, P. Kotarbiński przemówił ku pokrzepieniu serc głosem stowarzyszenia artystów polskich, zaś Drwęski żarliwą mowę wygłosił w imieniu miasta Poznania. Dostojnych gości nie brakowało, jeszcze tego wieczora w loży prosceniowej zasiadł Naczelny Wódz sił zbrojnych Wielkopolski, gen. Dowbor Muśnicki. A wieczór był to znamienity i pamiętny w dziejach wolnej stolicy Wielkopolski.

Teatr Wielki POZNAŃ

Teatr Wielki w Poznaniu
fot. K. Citak

Przywykliśmy do tego, że otwierając sezon operowy, zawżdy i wszędy rozpoczyna się go "Halką" Mistrza Moniuszki. Nie dziwota, że i poznańska Opera kroki owe uczyniła. Z braku zespołu poznańskiego, który dopiero będzie się kształtował, wystąpili znakomici artyści ze Lwowa. Tych zaś pozbawiono siedziby i przybyli, by poratować swą obecnością i talentem ogromnym. Nastrój przedstawienia był niezmiernie entuzjastyczny i uroczysty. Harmonijnie płynęła potężna muzyka wywołana batutą wspaniałego Dolżyckiego. Opera to starannie obmyślana, za sprawą skrzętnej pracy reżyseryjnej P. Gorskiego. Z solistów wysunęła się na pierwszy plan Józefina Zacharska, piastunka tytułowej roli. Włada sopranem pełnym, czystym, dramatyczno-lirycznym. Naturalnością sprawia wrażenie na widzu, jakby patrzał na epizod w rzeczywistości się rozgrywający. Świetnie wystudiowała postać, łzy wzruszenia wydobywać umie. Silny, rozlewny i dźwięczny był tenor Franciszka Bedlewicza, odtwórcy partji Jontka, a głos p. Wiśniewskiego w roli Janusza, jakkolwiek w brzmieniu szlachetny, nie dorównywał im siłą. Partję Zofii odśpiewała zaś godnie p. Zamorska, która to ogromnie wysubtelniła rolę. Wart pochwały jest szczery artyzm i pietyzm, z jakim oddano Moniuszkowskie dzieło.

Przekonanam głęboko, że z nowego przybytku bić będzie nieprzerwany zdrój zapału dla piękna Sztuki. Wyzłocony jej blaskiem, niechaj służy nam długie lata.

Agnieszka Misiewicz
Teatralia Poznań
2 września 2009

Inspiracja:

"Dziennik Poznański", nr 201 i 202, 02 i 03.09.1919
"Kurier Poznański", nr 201, 02.09.1919
Rocznik "Życie" z 1919 r.

90. rocznica inauguracji Teatru Wielkiego w Poznaniu.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP