Z papieru powstałeś, w ogień się obrócisz

4 września w Ośrodku Teatralnym Łódzkiego Domu Kultury odbyła się inauguracja nowego sezonu artystycznego. Uświetniona została premierą spektaklu Teatru Ognia i Papieru - "Lalki, moje ciche siostry" według sztuki Henryka Bardijewskiego. W spektaklu w reżyserii Grzegorza Kwiecińskiego występuje Anita Pawlak-Zygma oraz kilka lalek skonstruowanych z drutu i papieru. Do tego lustra, piasek, ogień oraz muzyka grana na żywo. Prosty sposób na uzyskanie zaskakująco dobrego efektu.

Istniejący już od 31 lat Teatr Ognia i Papieru przy okazji każdego kolejnego przedstawienia potrafi zaskoczyć widzów, pokazując, jak za pomocą minimum środków otrzymać maksimum efektu. Każdy spektakl to ciąg pięknych plastycznie obrazów, które oczarowują publiczność i nie pozwalają jej oderwać wzroku od sceny. Nie potrzeba do tego skomplikowanej maszynerii, zaawansowanych technologii, nie potrzeba tłumu aktorów, multum rekwizytów. Wystarczy trochę drutu i papier, z których można zrobić lalkę. Później można ją spalić. Ogień jest mało popularnym w teatrze środkiem artystycznego przekazu, więc użycie go zawsze zaskakuje. Jeśli dodatkowo dookoła sceny rozłoży się lustra lub położy je pod palącą się lalką, można ów efekt spotęgować. Jednak gdybym w opisie spektaklu "Lalki, moje ciche siostry" skupiła się jedynie na jego stronie wizualnej, zapewne dużo bym mu ujęła, bowiem słowa są w nim równie ważne.

Lalki, moje ciche siostry ŁÓDZKIEGO DOMU KULTURY

Sztuka w reżyserii Grzegorza Kwiecińskiego oparta jest o tekst Henryka Bardijewskiego pod tym samym tytułem. Na początku spektaklu, gdy na wyjętym z przestrzeni sceny, otoczonym lustrami i świecami, wysypanym piaskiem kawałku podłogi, pojawia się Anita Pawlak-Zygma, która niczym opętana zaczyna chodzić dookoła białego pudełka i krzyczeć, że ktoś po nią przyjdzie, zabierze, wyciągnie z domu, widz może poczuć się zagubiony. Może nie rozumieć, co się stało, kim jest ta osoba, co trzyma w tajemniczym pudełku. Ów niepokój może sprawić, że widz poczuje się podobnie osaczony jak niewielka, ubrana na szaro, bezradna kobieta stojąca na środku sceny. Jednak gdy sytuacja pozornie zaczyna się wyjaśniać, wcale nie czujemy się lepiej. Mamy poczucie uczestnictwa w tajemniczym obrzędzie, stajemy się współwinowajcami, ponieważ znamy sekret bohaterki. Podobnie jak lalki, jej ciche siostry, które chociaż nie mogą nic powiedzieć, nawet gdy będą torturowane i zmuszane do tego, jednak są winne, ponieważ uczestniczyły w mistycznych rytuałach. Razem z główną bohaterką, jednocześnie ich twórczynią i opiekunką, naprawiały zło tego świata. W dobrych intencjach, można nawet powiedzieć, że altruistycznie wyrządzały krzywdę pojedynczym ludziom. Dlatego teraz obawiają się tych, którzy po nie przyjdą, wyciągną z domu, będą chcieli wszystko wiedzieć. Dlatego lalki trzeba uchronić, nie można dopuścić, aby coś im się stało. Trzeba je spalić.

Już w starożytności wierzono w oczyszczającą moc ognia. Jeden z czterech żywiołów miał symbolizować istotę wszechrzeczy, stąd biblijne "z prochu powstałeś i w proch się obrócisz". Jedyny materialny ślad, jaki pozostaje po lalkach u Bardijewskiego/Kwiecińskiego to właśnie proch. Skrzętnie zebrany przez Anitę Pawlak-Zygma i włożony do pudełka, które symbolicznie można uznać za trumnę. Czy w takim razie na początku spektaklu pudełko symbolizowało kołyskę?

"Lalki, moje ciche siostry" pozostawia widza z wieloma pytaniami, na które sam musi poszukać odpowiedzi. Przede wszystkim rozszyfrować symbolikę spektaklu, którą można rozumieć wieloznacznie. Można także jej nie dostrzegać i uważać monodram Anity Pawlak-Zygmy jedynie za piękne wizualnie widowisko.

Sandra Kmieciak
Teatralia Łódź
22 września 2009

Ośrodek Teatralny Łódzkiego Domu Kultury
Henryk Bardijewski
"Lalki, moje ciche siostry"
reżyseria: Grzegorz Kwieciński
scenografia: Grzegorz Kwieciński
muzyka: Szafa Gra
obsada: Anita Zygma-Pawlak
premiera: 4 września 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: | projekt i administracja strony: | projekt logo:
SITEMAP